8
Ja zawsze gardziłem zbiórkami, a sam urządziłem promowanie jednej.

Na kotkę wabiącej się "Nezuki". bo ją pogłaskałem głaskałem kilka razy, ale nie mój kot. Wszystko dlatego, że los jej nie oszczędzał - raz potrącenie, później na lewe oko nie widziała, a później zapalenie otrzewnej, przez co umierała, potrzebne było leczenie. 

Trochę mi się sierściucha żal zrobiło i dałem tutaj link do zbiórki. Sam dużo wpłaciłem, żeby nie być hipokrytą. Tyle że dzidowcy wpłacili ponad 1000 zł, a myślałem że ze 30 zł będzie, bo każdy grosz się liczył.

Tak czy siak kot ma się w porządku. Wszystkim dzidowcom dziękuję, mimo że nie mój kot.
Historia
0.062809944152832