Facet z miasta ożenił się z kobietą ze wsi, ale bardzo wstydził się jej wiejskiej mowy. Wysłał ją więc na rok do swojej firmy w USA, żeby nabrała światowości i nauczyła się mówić jak należy. Po roku wraca, facet czeka na nią na lotnisku, ona wysiada, macha do niego i woła:
- Heloł bejbi, heloł bejbi!
- O jak ładnie - myśli facet - heloł bejbi!
- Heloł bejbi! Juści jezdem nazot!
- Heloł bejbi, heloł bejbi!
- O jak ładnie - myśli facet - heloł bejbi!
- Heloł bejbi! Juści jezdem nazot!