7
Fritz czuł, jak jego serce wali niczym młot. Siedząc w bunkrze, próbował poukładać w głowie, co się przed chwilą wydarzyło. Czy to była rzeczywistość? Czy jego rozmówca istniał? Jego zmęczony mózg nie potrafił odróżnić prawdy od halucynacji, ale nie dane mu było długo się nad tym zastanawiać.

BOM!

Ziemia zadrżała. Kurz i drobne odłamki cegieł spadły z sufitu bunkra. Bombardowanie. Fritz zerwał się na równe nogi, adrenalina natychmiast przebiła się przez warstwę otępienia.

BOM!

Kolejna eksplozja. Ściany bunkra zatrzeszczały, jakby miały zaraz runąć. Fritz poczuł, że nie ma wyboru – musiał wybiec na zewnątrz. W panice rzucił się do wyjścia, chwytając tylko karabin, który teraz wydawał się bezużyteczny.

Biegł. Nie wiedział, dokąd. Nie było czasu na myślenie, kiedy wokół ziemia unosiła się w powietrzu, a huk eksplozji zagłuszał wszystko, łącznie z własnymi myślami. Jedyną zasadą było: biegnij przed siebie.

W końcu dotarł do jakichś zabudowań. Zatrzymał się na moment, łapczywie łapiąc powietrze, choć każdy oddech sprawiał ból – czy to od zmęczenia, czy od pyłu w powietrzu, tego już nie wiedział. Rozglądał się gorączkowo, szukając miejsca, gdzie mógłby się schować.

W oddali zauważył wejście do piwnicy. Szybko podbiegł i otworzył drewniane drzwi, które zaskrzypiały złowrogo, jakby ostrzegały go przed wejściem. Ale Fritz nie miał wyboru. Wślizgnął się do środka i zamknął drzwi za sobą.

W piwnicy panował półmrok, a powietrze było ciężkie, przesycone wilgocią i czymś, co przypominało stęchliznę. Fritz oparł się o ścianę, próbując uspokoić oddech. Gdy oczy przyzwyczaiły się do ciemności, rozejrzał się po pomieszczeniu.

I wtedy to zobaczył.

Na jednej ze ścian, wyraźnie widoczne w mdłym świetle, widniał napis: "R U C H A N I E", wymazany czymś, co Fritz natychmiast rozpoznał jako ludzkie odchody.

Zamarł.

– Co do diabła… – wyszeptał, czując, jak jego żołądek podchodzi do gardła.

Ten widok wykraczał poza jego rozumienie. Kto mógł zrobić coś takiego? Czy to jakiś znak? Ostrzeżenie? A może kolejna halucynacja? Fritz podszedł bliżej, jak zahipnotyzowany. Z bliska napis wyglądał jeszcze bardziej odrażająco, a fetor był wręcz obezwładniający.

Jego ręce drżały. Próbował racjonalizować to, co widzi, ale żadne słowa nie przychodziły mu do głowy. Z każdą sekundą coraz bardziej czuł, że to miejsce, ta piwnica, kryje w sobie coś, czego nie powinien odkrywać.

Nagle usłyszał za sobą kroki.
0.066245079040527