Motoryzacja
1 r
31
Piszę, bo zajebiscie mi się nu.. No nie, podkurwiony jestem, a skoro czikita może relacjonować sytuacje z uniwersum Choroszczy, a Sandara zabrały wyższe energetyczne byty z Andromedy, to ja się wyżalę.
Uwaliłem praktyczny na placu.
Od początku stres spowodował u mnie blokadę umysłu i już od początku zaczęły się schody. Pokazałem światła mijania i jak sprawdza się olej silnikowy. Ok, no to przygotuj się Pan do jazdy i podjedziemy na łuk. Wszystko halal myślę, światła mijania, bieg, fotel i lusterka (teraz przypomniałem sobie, że nie sprawdziłem czy ten w środku, był ok...). Cyk jedynka i spokojnie popuszczam, br br brt jeb. Kurwa, co jest. Może za szybko sprzęgło puściłem, jeszcze raz wolniej, wjeżdżam na środek br nosz kurwa. Dobra jeszcze raz z gazem, bo widzę, że lekka górka jest i może przez to Nosz i jeszcze raz. Dobra, patrzę, a tu kurwa ręczny nie opuszczony.... Ło cie, no to zajebiscie się zaczyna.
Ok, kieruje mnie na łuk. Każe wszystko wyłączyć, ręczny zaciągnąć i jedziemy. Dobrze, no to jadę do przodu, kiwa głową, więc do tyłu poruszam się, znów kiwa głową i mówi jeszcze raz.. Yyyy ale o so chodzi? Najechałem na linię, czy nie rozejrzałem się wystarczająco na boki. No ok, no to jeszcze raz. Myślę, że ok, a on mówi, że nie zdał Pan, bo nie włączyłem świateł mijania....
No i chuj, no i cześć. Ale jak Pan chce, to może Pan jeszcze na wzniesienie pojechać. Mówię, czemu nie, 222 złotych zapłaciłem, to czemu nie, cyk 2500 obrotów i płynnie pokonałem wzniesienie.
No nic. W czwartek druga próba.
Uwaliłem praktyczny na placu.
Od początku stres spowodował u mnie blokadę umysłu i już od początku zaczęły się schody. Pokazałem światła mijania i jak sprawdza się olej silnikowy. Ok, no to przygotuj się Pan do jazdy i podjedziemy na łuk. Wszystko halal myślę, światła mijania, bieg, fotel i lusterka (teraz przypomniałem sobie, że nie sprawdziłem czy ten w środku, był ok...). Cyk jedynka i spokojnie popuszczam, br br brt jeb. Kurwa, co jest. Może za szybko sprzęgło puściłem, jeszcze raz wolniej, wjeżdżam na środek br nosz kurwa. Dobra jeszcze raz z gazem, bo widzę, że lekka górka jest i może przez to Nosz i jeszcze raz. Dobra, patrzę, a tu kurwa ręczny nie opuszczony.... Ło cie, no to zajebiscie się zaczyna.
Ok, kieruje mnie na łuk. Każe wszystko wyłączyć, ręczny zaciągnąć i jedziemy. Dobrze, no to jadę do przodu, kiwa głową, więc do tyłu poruszam się, znów kiwa głową i mówi jeszcze raz.. Yyyy ale o so chodzi? Najechałem na linię, czy nie rozejrzałem się wystarczająco na boki. No ok, no to jeszcze raz. Myślę, że ok, a on mówi, że nie zdał Pan, bo nie włączyłem świateł mijania....
No i chuj, no i cześć. Ale jak Pan chce, to może Pan jeszcze na wzniesienie pojechać. Mówię, czemu nie, 222 złotych zapłaciłem, to czemu nie, cyk 2500 obrotów i płynnie pokonałem wzniesienie.
No nic. W czwartek druga próba.