58
Pierdolę to...
Mam to w dupie...
Albo w "dupię" - Jak kto woli...

Ale do sedna.

Jakiś czas temu zerwałem z dziewczyną i długo dochodziłem do siebie(Tak, ja zerwałem. Po prostu nie lubię, jak okazuje się, że mój najlepszy przyjaciel ruchał moją laskę w trójkącie, zanim ją poznałem). Znajomi starali się mi pomóc, mówiąc:
"Weź kogoś poznaj...";
"Wyjdź z domu, do ludzi...";
"Mordo, kocham cię jak brata, ale nie odpierdalaj...";
"Debilu, kurwa, jestem twoją siostrą...".

Więc sami widzicie, że ciężko kogoś wyruchać...
A jeszcze ciężej zbudować z kimś stałą relację.
Więc założyłem Tindera. Jaki diabeł mnie podkusił - Nie wiem...
Wiem, że założyłem. Mając na uwadze algorytmy tego diabelskiego narzędzia odrzucałem wszystkie dziewoje, które były mi podpowiadane. Jedynie niektóre, prawdziwie kobiece i namiętne dawałem w prawo.

Minął jakiś tydzień. Na Tindera nie wchodziłem, bo nadzieja utracona, itd...
Ale dzisiaj postanowiłem wejść. Dzisiaj miał być mój dzień. Dzień w którym poznam dziewoję, która spędzi ze mną resztę życia...

Pierwsza która się pojawiła: Glonojad - Wargi większe niż oczy, nos i uszy razem wzięte... W lewo...
Druga: Gruba - No słoń w składzie porcelany. Jakby zeżarła koleżankę... W lewo...
Trzecia: Ładna. Przyjemna dla oka. Chuj... Daję w prawo...

Sparowało.

Sparowało mnie z laską 9/10. Kurwa... Euforia w chuj. Ale zagadać o czymś trzeba... Tylko o czym? Myślę: Wejdę na jej profil, zobaczę czym się interesuje i zagadam na ten temat... Wchodzę na jej profil i widzę to:
Mam dość...
I tak sobie myślę..:
Że ja to chyba mam dość.
Ale tak serio DOŚĆ.
Chyba lepiej pójść na księdza i mówić ludziom, co mają myśleć, niż uganiać się za małolatami.

I niby mam jeszcze back-up, bo kuzynka kolegi na mnie leci w chuj, ale ma 15 lat, więc trochę krzywa akcja... I nie wiem czy jest warto czekać trzy lata, zwłaszcza, że mam 29, i czy się jej w międzyczasie nie odwidzi...

A ta trans i tak mi nie odpisała...

Więc:
Pierdolę to...
Mam to w dupie...


Zna ktoś jakiś dobry klasztor?
0.047146797180176