10
Taka sytuacja mi się przypomniała.

Pracowałem kiedyś w UK, pewnego dnia na stanowisko gdzie robili sami Polacy przychodzi młody Angol i krzyczy:

- CUPA DIPA!

Wszyscy patrzą zdziwieni, o co mu chodzi, a on powtarza jeszcze głośniej:

- CUPA!!! DIPA!!!

Patrzymy już na niego jak na debila, a wtem wchodzi za nim Polak i mówi:

- No, no, no, wrong! It's DUPA and CIPA. 

Wtedy zrozumieliśmy o co mu chodziło i w śmiech, a gość jeszcze chodził cały dzień po zakładzie i powtarzał te słowa jak jakieś magiczne zaklęcie.
0.27320694923401