24
Siedzę sobie w korpopracy w dzień przed 8 marca, czyli hucznie obchodzonego międzynarodowego dnia kobiet i szczerze mówiąc czuję złość. Zabieg stylistyczny pisania małymi literami tego święta jest celowy, bo korzenie są lewackie i socjalistyczne, a to jedynie wzmacnia pogardę do tego wydarzenia.

Zamiast cieszyć się z nadeścia wiosny jestem przygnębiony, bo otóż zamiast myśli o słoneczku dostaję co najwyżej chuja do dupy i ryja przez społeczeństwo, bo jednostka taka jak ja - facet w wieku 30 lat, jeszcze młody, a już stary na tyle, że jestem zmęczony życiem jak każdy z nas, może co najwyżej się po jajach podrapać i udawać szczęśliwego, że możemy celebrować to święto ku czci kobiet, kiedy to wszystkie kobiety dostają zalew prezentów razem z możliwościami darmowych badań cytologicznych, darmowym masażem i innymi drobnostkami.

Uwierzcie mi, że kobiety szanuję. Mam żonę i córkę i codziennie oddaję im całe swoje serce, ukazując miłość, wierność, poświęcając swoją całą energię dnia tylko na to, żeby podnieść im, nawet nie sobie, komfort życia. Oczywiście otrzymuję to wszystko w zamian po stokroć i na to narzekać nie mogę, bo mam wszystko to, o czym marzyłem będąc chłystkiem w gimbazie.

Problem jest taki, że przez takie chujowate święta, które dostają potężnego wzmocnienia w mediach, w pracy, wszędzie kurwa indziej niż poza mirem domowym szanuję kobiety coraz mniej. Bo oto wyemancypowane kobiety, które otrzymały wszystko to, o co walczyły - prawo do głosowania, równego traktowania, wolności osobistej w życiu codziennym, równego podziału obowiązków domowych - są gloryfikowane tylko dlatego, że mają cipkę. Nie, nie dlatego, że są delikatnymi osobami, którymi wypada dać kwiatka. Nie dlatego, że warto sobie przypomnieć o tym, że są kobietami. Nie dlatego, że warto sobie przypomnieć o równości płci. Kobiety i mężczyźni nigdy nie będą równi i jest to uwarunkowane biologicznie. Czy zamierzam z tego tytułu płakać? Nie, bo zdaję sobie z tego sprawę.

Zamierzam co najwyżej oddać do Was, drogie dzidki swój manifest wkurwienia, że kiedyś coś, co faktycznie celebrowało piękne istoty, jakimi są kobiety do dokonywania kiedyś rzeczy dla nich niemożliwych, nagle stało się zlewicowanym obrazem poniżenia nas, mężczyzn, którzy przecież mają swoje święto codziennie przez cały rok, którzy muszą w tym kraju zapierdalać ciężej i pięć lat dłużej do emerytury, którym odbiera się prawo do przebywania z własnym dzieckiem po rozpadzie związku i zmusza w zamian do płacenia alimentów, i którzy z presji społecznej częściej decydują się na odebranie sobie życia.

Nie jest to płakanie nad swoim spierdolonym stanem i przyjebaniem, a bardziej odzwierciedlenie tego co od dłuższego czasu czuję - tego, że to my, faceci jesteśmy dziś bardziej ucieśnioną grupą społeczną. Pusty frazes 'piekło kobiet', który niegdyś być może oddawał stan realiów, tak dziś, w erze wszechogarniającej indoktrynacji i inżynierii społecznej, gdzie każdy ma być sobie równy, każda płeć i pociąg seksualny mają być traktowane tak samo na równi, są po prostu kurwa wyjęte z magicznego kapelusza iluzjonisty.
Nie pamiętam kiedy mogłem sobie pozwolić na porządne prewencyjne badania raka jąder. Moim celem jest zapierdalanie i do piachu. Jestem w stanie poświęcić swój urlop na remont. Nikt nie pomyśli o nas, że dźwigamy ciężar utrzymywania gospodarstwa, a w dzisiejszych czasach, które oferują wiele udogodnień, nie tylko kobiety zapierdalają w domu przy garach. Kobiety też pracują. Mają to, co chciały. W końcu doszły do równouprawnienia, a jednak ciągle słyszę, że są ucieśnione, bo na przykład muszą zostać przy dziecku rok po urodzeniu. Wiecie co? Z chęcią poszedłbym na takie tacierzyńskie. Serio, wiem jak mało się śpi i trzeba zająć małą istotką, bo jestem ojcem dziecka dość wymagającego. Tylko, że nas się nikt nie pyta o zdanie. Kobieta może, a nie musi zostawać dzisiaj z dzieckiem na macierzyńskim. I do tego jest chroniona zawodowo o wiele bardziej, niż większość facetów.

Dzisiejsze celebrowanie dnia kobiet to celebrowanie upadku mężczyzn, którzy z roku na rok stają się coraz bardziej zniewieściali i upodleni.

Dziękuję, że dotarłeś do tego momentu mojego wysrywu.

Wszystkiego najlepszego na dzień kobiet dzidki i wypierdalam.
0.074144124984741