Mnie to zastanawiało, te 30 pare złotych za obiad no to dobra, obróbka termiczna, umiejętności kucharza, za to się płaci.
Tyle, że niby z jakiej okazji wołają 17 złotych za dzbanek do którego wlewają kranówę, plasterek cytryny i 2 listki mięty, co zajmuje 40 sekund.
To jest największy absurd polskich restauracji
Tyle, że niby z jakiej okazji wołają 17 złotych za dzbanek do którego wlewają kranówę, plasterek cytryny i 2 listki mięty, co zajmuje 40 sekund.
To jest największy absurd polskich restauracji