Dyskusje ogólne
1 r
16
Pytanie do ludzi w temacie motocykli/motorowerów, handlu motorowerami etc. Może wiecie więcej jak ja, bo mi opadają ręce i nie wiem ocb z ich cenami i ktoś pomoże mi zrozumieć..
Miałem kilka lat temu Bartona 125N. Kupiłem za 4300, po 3 latach sprzedałem za 3500 w super stanie. Ogólnie konstrukcja jeszcze była na gaźniku przed Euro, sreuro 5, wtryskami, covidozą, inflacją, znacznym podnoszeniem minimalnej etc.
Pomyślałem sobie pół roku temu - kupię jakąś 50ccm nową lub używaną, pojeżdżę znowu chwilę, zrobię sobie wreszcie prawko "A" i kupię wreszcie coś większego..
Pół roku temu za jakieś chińskie używki, gruzy z papierami - 700-1400. Ładne za 2k-2.5k idealne pod jakieś modyfikacje i zabawę. Ch*j nie pieniądz. Kupić przed zimą nie zdążyłem, oferty wymiotło przy pierwszych mrozach za oknem, pomyślałem - i tak bym nie jeździł w zimę, kupię na wiosnę.
Mamy środek marca, zaczyna robić się ciepło, wchodzę na portale.. A tam tak.. W uj sprzedawców nowych chińskich motorowerów poznikało, tanich chińskich skuterów które można było kupić za jedną bieda pensje - nowe - brak. Inne motorowery z biegami nowe 6600-9500 (zależnie od producenta, wyglądu etc.). Myślę sobie - no pojebało sprzedawców, biere używanego. A na portalach znaleźć coś co nie jest trupem poniżej 4k to cud.
Ja rozumiem podwyżkę cen nowych, ale skąd nagle wynikają braki nowych w salonach z chińszczyzną? Zamykanie się komisów? Z ceny schodzić nie chcą za poprzednie roczniki, a prywatni sprzedający w pół roku wystawiają za 100% więcej.. Oczywiście ktoś napisze - wolny rynek, prawo popytu-podaży.. Może i tak.. A może i nie bo widzę od ponad miesiąca te same aukcje, nic nie schodzi, a żeby ktoś spuścił kilkaset zł to dostają torsji albo przestają odpisywać. O czymś kurwa nie wiem? Jakieś nowe cła weszły?
Czy o co chodzi tym pojebanym ludziom że za kilkuletnie rozpadające się chińczyki śpiewają prawie jak za nowego z salonu?
Dzięki za odpowiedzi. P.S. Okolice Wrocławia.
Miałem kilka lat temu Bartona 125N. Kupiłem za 4300, po 3 latach sprzedałem za 3500 w super stanie. Ogólnie konstrukcja jeszcze była na gaźniku przed Euro, sreuro 5, wtryskami, covidozą, inflacją, znacznym podnoszeniem minimalnej etc.
Pomyślałem sobie pół roku temu - kupię jakąś 50ccm nową lub używaną, pojeżdżę znowu chwilę, zrobię sobie wreszcie prawko "A" i kupię wreszcie coś większego..
Pół roku temu za jakieś chińskie używki, gruzy z papierami - 700-1400. Ładne za 2k-2.5k idealne pod jakieś modyfikacje i zabawę. Ch*j nie pieniądz. Kupić przed zimą nie zdążyłem, oferty wymiotło przy pierwszych mrozach za oknem, pomyślałem - i tak bym nie jeździł w zimę, kupię na wiosnę.
Mamy środek marca, zaczyna robić się ciepło, wchodzę na portale.. A tam tak.. W uj sprzedawców nowych chińskich motorowerów poznikało, tanich chińskich skuterów które można było kupić za jedną bieda pensje - nowe - brak. Inne motorowery z biegami nowe 6600-9500 (zależnie od producenta, wyglądu etc.). Myślę sobie - no pojebało sprzedawców, biere używanego. A na portalach znaleźć coś co nie jest trupem poniżej 4k to cud.
Ja rozumiem podwyżkę cen nowych, ale skąd nagle wynikają braki nowych w salonach z chińszczyzną? Zamykanie się komisów? Z ceny schodzić nie chcą za poprzednie roczniki, a prywatni sprzedający w pół roku wystawiają za 100% więcej.. Oczywiście ktoś napisze - wolny rynek, prawo popytu-podaży.. Może i tak.. A może i nie bo widzę od ponad miesiąca te same aukcje, nic nie schodzi, a żeby ktoś spuścił kilkaset zł to dostają torsji albo przestają odpisywać. O czymś kurwa nie wiem? Jakieś nowe cła weszły?
Czy o co chodzi tym pojebanym ludziom że za kilkuletnie rozpadające się chińczyki śpiewają prawie jak za nowego z salonu?
Dzięki za odpowiedzi. P.S. Okolice Wrocławia.