7
Nigdy nie byłem przesądny, aż do listopada 2024 roku, kiedy to wydarzyło się coś, co wywróciło moje przekonania do góry nogami.
Tego wieczoru, jak co tydzień, usiadłem przed telewizorem, czekając na losowanie Lotto. To był mój mały rytuał – skreślałem te same liczby od lat, bez większych nadziei, ale z jakimś dziwnym przywiązaniem. Losowanie jak zawsze miało swój teatralny charakter – maszyna wiruje, kulki skaczą, napięcie rośnie. I wtedy padły liczby: 1, 11, 21, 22, 31, 41.
Spojrzałem na swój kupon. Nie trafiłem nic.
Ale coś mi nie pasowało. Zbyt… symetryczne te liczby. Zbyt idealne. A potem przyszła kolejna informacja: aż 11 osób trafiło „szóstkę” jednocześnie! To było coś niezwykłego. Zbyt niezwykłego.
Wiedziałem, że muszę to sprawdzić. Przejrzałem fora, poszperałem w archiwach, aż natrafiłem na coś, co sprawiło, że włosy stanęły mi dęba. W ciągu ostatnich 20 lat, liczba „11” pojawiała się w największych „dziwnych” losowaniach: w 1996 roku, kiedy padło 15 szóstek. W 2008 roku, kiedy nagle wygrali głównie gracze z jednego miasta. I teraz – znowu „11” i znowu nietypowa liczba zwycięzców.
To nie mogła być przypadkowość.
Ale najlepsze dopiero przede mną. Zacząłem badać, kim są ci zwycięzcy. I co się okazało? Większość pochodziła z jednej miejscowości – małej wioski na Mazurach. Mało tego, część z nich była ze sobą spokrewniona!
Czy to możliwe, że istniała zamknięta grupa, która znała wynik przed losowaniem? Syndykat, który w jakiś sposób potrafił zmanipulować kule albo przewidzieć algorytm?
Albo… coś jeszcze bardziej niepokojącego na przykład fakt że to Tomasz Hajto rozjechał starą babę na pasach i nie poniósł konsekwencji.
0.067084074020386