7
Pewnego razu w weekend wracałem ze starym najebanym do domu (ja trzeźwy, stary najebany) W przedziale spotkaliśmy kumpla starego z jego dawnej roboty wraz z rodziną. No i zaczynają rozmawiać o byle gówno jak zdrowie? jak życie? jak to lata świelte temu się widzieli, co tam u kogo itd.
No i stary genialny umysł w pewnym momencie zapytał jak tam mama kolegi, jak się ma? co u niej? A ten ziomek tylko zmieszany, zdziwiony patrzy tak na starego, skwaszony, ale odpowiada, że nie żyje...
Stary jak to usłyszał to spoważniał i składa kondolencje, mówi, że życie, że czas szybko leci etc a ten ziomek tak słucha tylko i ma tylko takie wtf XD 
Przerywa staremu i mówi, że co on? Przecież niecały rok temu był na jej pogrzebie. 
Stary jak po spotkaniu z meduzą skamieniał, przeprosił, ale resztę drogi spędzili prawie że w ciszy XD
Chyba już nigdy więcej się nie spotkali
Stary i PKP
0.06151819229126