58
Słuchajcie, tępechuje.
Prawda, którą wam teraz objawię, to nie jest żadna teoria spiskowa. To nie jest wygodne pierdolenie, które można sobie obrócić w mema i zapomnieć po trzech sekundach scrollowania.
To najprostsza, najkrwawsza i najprawdziwsza prawda, jaka istnieje. I nie ma w niej nic magicznego. Żadnych gadów, żadnych Żydów sterujących światem, żadnych tajnych organizacji, które mają wszystko pod kontrolą. Nie ma geniuszy w cieniu, którzy ciągną za sznurki. Nie ma planu. Nie ma jebanej symetrii.
Wielu z was lubi wierzyć, że „oni” wiedzą co robią. Że wszystko jest zaplanowane. Że ktoś rozpyla narkotyki i szczepionki, które mają konkretny efekt. Że pogoda to narzędzie. Że są ci "oni" i że to wszystko działa. Że są tacy sprytni, że mają Excela z przyszłością wpisaną co do minuty.
A ja wam mówię jedno.
To wszystko jest gówno prawda.
ŻODEN tu kurwa NIC nie ogarnia.
Nic nie jest pod kontrolą. Świat nie ma pilota. Lecimy na autopilocie, który właśnie wypierdolił się w kosmiczne bagno, a my się jeszcze kłócimy, czy da się z kałuży zrobić rosół.
Tu nikt nie wie, co robi. Tu się improwizuje z miną eksperta. Gaszą pożary benzyną, klepią się po plecach i udają, że wszystko idzie zgodnie z planem - którego nigdy nie było.
Kosmos? Patrząc na to, jesteśmy w czarnej, oczywistej dupie.
I nie ma nikogo, kto to posprząta. Nikt nie przyleci. Nikt nie zrobi "klik" i nie naprawi systemu.
Jeśli myślisz, że ktoś nad tym panuje - to chuja prawda.
To nie system, to zlepek nerwic. Światem nie rządzi rozum, tylko złość, strach i puste ego owinięte w drogie garnitury.
Za decyzjami stoją nie strategie, tylko dziecięce traumy w ciałach starzejących się facetów. Nienawiść przebrana za politykę. Wstyd opakowany w wystąpienia. Każdy boi się, że przestanie istnieć, jeśli na chwilę przestanie udawać twardziela.
Każdy udaje, że wie więcej, że ma plan, że jest "bliżej prawdy", że lepiej rozumie świat. A pod spodem tylko to samo: strach, głód uznania i napompowane ja, które nie mieści się już w czaszce.
Kiedy patrzysz na władzę, widzisz tylko emocje w panice.
Nie kalkulacje - tylko odruchy. Nie plan - tylko rykoszet.
Gniew nadaje kierunek, pycha trzyma ster, a strach depcze gaz.
To nie jest gra. To terapia grupowa z bronią atomową.
Witaj w rzeczywistości.
Nie ma planu.
Jesteś sam.
Prawda, którą wam teraz objawię, to nie jest żadna teoria spiskowa. To nie jest wygodne pierdolenie, które można sobie obrócić w mema i zapomnieć po trzech sekundach scrollowania.
To najprostsza, najkrwawsza i najprawdziwsza prawda, jaka istnieje. I nie ma w niej nic magicznego. Żadnych gadów, żadnych Żydów sterujących światem, żadnych tajnych organizacji, które mają wszystko pod kontrolą. Nie ma geniuszy w cieniu, którzy ciągną za sznurki. Nie ma planu. Nie ma jebanej symetrii.
Wielu z was lubi wierzyć, że „oni” wiedzą co robią. Że wszystko jest zaplanowane. Że ktoś rozpyla narkotyki i szczepionki, które mają konkretny efekt. Że pogoda to narzędzie. Że są ci "oni" i że to wszystko działa. Że są tacy sprytni, że mają Excela z przyszłością wpisaną co do minuty.
A ja wam mówię jedno.
To wszystko jest gówno prawda.
ŻODEN tu kurwa NIC nie ogarnia.
Nic nie jest pod kontrolą. Świat nie ma pilota. Lecimy na autopilocie, który właśnie wypierdolił się w kosmiczne bagno, a my się jeszcze kłócimy, czy da się z kałuży zrobić rosół.
Tu nikt nie wie, co robi. Tu się improwizuje z miną eksperta. Gaszą pożary benzyną, klepią się po plecach i udają, że wszystko idzie zgodnie z planem - którego nigdy nie było.
Kosmos? Patrząc na to, jesteśmy w czarnej, oczywistej dupie.
I nie ma nikogo, kto to posprząta. Nikt nie przyleci. Nikt nie zrobi "klik" i nie naprawi systemu.
Jeśli myślisz, że ktoś nad tym panuje - to chuja prawda.
To nie system, to zlepek nerwic. Światem nie rządzi rozum, tylko złość, strach i puste ego owinięte w drogie garnitury.
Za decyzjami stoją nie strategie, tylko dziecięce traumy w ciałach starzejących się facetów. Nienawiść przebrana za politykę. Wstyd opakowany w wystąpienia. Każdy boi się, że przestanie istnieć, jeśli na chwilę przestanie udawać twardziela.
Każdy udaje, że wie więcej, że ma plan, że jest "bliżej prawdy", że lepiej rozumie świat. A pod spodem tylko to samo: strach, głód uznania i napompowane ja, które nie mieści się już w czaszce.
Kiedy patrzysz na władzę, widzisz tylko emocje w panice.
Nie kalkulacje - tylko odruchy. Nie plan - tylko rykoszet.
Gniew nadaje kierunek, pycha trzyma ster, a strach depcze gaz.
To nie jest gra. To terapia grupowa z bronią atomową.
Witaj w rzeczywistości.
Nie ma planu.
Jesteś sam.