Kiedyś (a dokładnie to 5.03.2022) zapisałem sobie taką dzidę z zamiarem odwiedzenia samotnego boga Trygława (czułem się wtedy niemniej samotny niż on).
Wszem i wobec ogłaszam, że właśnie dzisiaj udało mi się to zrobić, a łatwo nie było, bo do przejechania miałem ponad 400 km.
Towarzyszył mi potomek słowiańskich wilków (o dziewczynie nie wspominam, bo ani mi nie uwierzycie, ani nie wiecie co to jest).
Dziękuję nieznanemu Dzidowcowi za tę inspirację turystyczną. A teraz wypierdalam.