Dyskusje ogólne
1 r
107
Siema dzidki.
Mam taki temat. Ostatnimi czasy tyram na dwa etaty, terminy zmuszajo.
Ostatnio dobrze się z kasą układało a dziś się zorientowałem że na koncie zostało kasy jak w słabych miesiącach, bym powiedział że końówka kasy. (Jak się zapierdziela od 7 do 23 to niekontrolowałem konta, patrzyłem żeby choć trochę odpocząć kiedy się dało)
Policzyłem i wychodzi że rozpłynęło się w tym miesiącu około 10k.
Co prawda były niespodziewane wydatki(auto itd.) ale wychodzi na to że żona rozjebał nadprogramowo jakieś 6k.
Nie mam pojęcia na co.
Nie przybyło w domu nic czego do tej pory bym nie znał.
Żeby było ciekawiej to wykosztowałem się na jej urodziny i na dzień kobiet a na urodziny w tym miesiącu nie dostałem nic.
Żyć mi się odechciewa, tyra człowiek jak pojebany i nagle orientuje się że trzeba sobie odmówić głupiego KFC bo wypadało by oszczędzać.
Co o tym myślicie?
Mam taki temat. Ostatnimi czasy tyram na dwa etaty, terminy zmuszajo.
Ostatnio dobrze się z kasą układało a dziś się zorientowałem że na koncie zostało kasy jak w słabych miesiącach, bym powiedział że końówka kasy. (Jak się zapierdziela od 7 do 23 to niekontrolowałem konta, patrzyłem żeby choć trochę odpocząć kiedy się dało)
Policzyłem i wychodzi że rozpłynęło się w tym miesiącu około 10k.
Co prawda były niespodziewane wydatki(auto itd.) ale wychodzi na to że żona rozjebał nadprogramowo jakieś 6k.
Nie mam pojęcia na co.
Nie przybyło w domu nic czego do tej pory bym nie znał.
Żeby było ciekawiej to wykosztowałem się na jej urodziny i na dzień kobiet a na urodziny w tym miesiącu nie dostałem nic.
Żyć mi się odechciewa, tyra człowiek jak pojebany i nagle orientuje się że trzeba sobie odmówić głupiego KFC bo wypadało by oszczędzać.
Co o tym myślicie?