26
Dziś na spacerze zauważyłem, że jedno z drzew ma taką jaśniejszą kreskę po całej długości. Na pęknięcie to raczej nie wygląda. Co to może być?
Taka obserwacja.
Taka obserwacja.
Przy okazji chciałem dodatkowo podzielić się z wami odrobiną naszego tutejszego folkloru. 
Taka obserwacja.
Drzewo, które stoi samotnie na środku parku, nie zawsze było martwym pniem ozdobionym dziwnymi, złowieszczymi „oczami”. Dawno temu rosło tutaj potężne drzewo o gęstej koronie, pod którym bawiły się dzieci, a zakochani przysięgali sobie wieczną miłość. Nikt jednak nie wiedział, że drzewo to było świadkiem czegoś strasznego – krwawego rytuału, który pozostawił na nim niezatarte piętno.
Sto lat temu, kiedy wioska dopiero się rozwijała, mieszkańcy zaczęli zauważać, że dzieci znikały w niewyjaśnionych okolicznościach. Zawsze działo się to podczas pełni księżyca, a ich ciała nigdy nie były odnajdywane. Ludzie zaczęli szeptać o złowrogiej sile ukrytej w rzece, która płynęła nieopodal. Pewnego dnia jedna z matek, w akcie desperacji, przeszukała brzeg rzeki i znalazła fragment dziecięcej sukienki wplątanej w korzenie drzewa. Przerażona, pobiegła po mieszkańców.
Starszyzna wioski zwołała tajne zebranie i ujawniła straszliwą prawdę – drzewo było miejscem pradawnego rytuału. Przed wiekami pogańscy kapłani składali w ofierze dzieci, wrzucając je do lodowatej rzeki w przekonaniu, że uspokoją gniew złowrogiego ducha wód. Ich dusze miały wracać do drzewa, a każde zaginione dziecko rzekomo stawało się częścią jego korzeni.
Wściekli mieszkańcy postanowili zakończyć klątwę raz na zawsze. Zebrali się w noc pełni, rozlali wokół drzewa oliwę i podpalili je. Gdy płomienie zaczęły lizać pień, rozległy się przerażające, dziecięce krzyki. Drzewo płonęło przez całą noc, a w jego wnętrzu, jak twierdzili niektórzy, widać było zwęglone, drobne dłonie wyciągające się ku niebu. Kiedy ogień zgasł, pozostał tylko sczerniały pień.
Lata mijały, ale miejsce to nigdy nie było spokojne. Ludzie mówili, że w bezwietrzne noce można usłyszeć szept dzieci, dochodzący spomiędzy liści drzew. Aż pewnego dnia ktoś zaczął wbijać w martwy pień drewniane płyty przypominające oczy. Niektórzy mówią, że to dzieło szaleńca, inni – że to oczy tych, którzy zostali pochłonięci przez rzekę. Patrzą one na każdego, kto przechodzi obok, ostrzegając, by nie  zbliżać się do rzeki po zmroku… 
                            KONIEC
0.064321994781494