Pani w szkole mówi do Jasia:
- Pokaż pracę domową.
- A daj mi spokój.
- No pokaż.
- Weź wypierdalaj.
Pani oburzona:
- Jasiu, do dyrektora!
- Nie pójdę do dyrektora, bo mu śmierdzą nogi!
Pani zatargała Jasia siłą i relacjonuje dyrektorowi:
- Poprosiłam go o pracę domową, a on kazał mi wypierdalać i powiedział, że śmierdzą panu nogi.
- O ty gówniarzu - mówi oburzony dyrektor - dawaj numer do ojca!
Jasiu podał, dyrektor dzwoni, a tam odbiera sekretarka:
- Tu gabinet ministra edukacji. W czym mogę pomóc?
Dyrektor odłożył słuchawkę, a pani pyta:
- I co teraz?
- Ja idę umyć nogi, a pani niech wypierdala.
- Pokaż pracę domową.
- A daj mi spokój.
- No pokaż.
- Weź wypierdalaj.
Pani oburzona:
- Jasiu, do dyrektora!
- Nie pójdę do dyrektora, bo mu śmierdzą nogi!
Pani zatargała Jasia siłą i relacjonuje dyrektorowi:
- Poprosiłam go o pracę domową, a on kazał mi wypierdalać i powiedział, że śmierdzą panu nogi.
- O ty gówniarzu - mówi oburzony dyrektor - dawaj numer do ojca!
Jasiu podał, dyrektor dzwoni, a tam odbiera sekretarka:
- Tu gabinet ministra edukacji. W czym mogę pomóc?
Dyrektor odłożył słuchawkę, a pani pyta:
- I co teraz?
- Ja idę umyć nogi, a pani niech wypierdala.