36
Nocna rozkmina
Nocna rozkmina
Kolejny przykład, że kinematografia się zjebała

Kiedyś wystarczyło kilka 3-4 scen obcych, odrobina CGI aby zrobić horror o kosmitach. 90% roboty robił scenariusz, gra aktorska, trzymanie w niepewności, różne "znaki" od obcych i muzyka

Wiem znowu "gadka kiedyś to było, tera to ni ma". Wiem, że były w i  wtedy średniaki oraz słabe filmy sci-fi, ale wydaje mi się, że wtedy więcej liczyła się fabuła niż grafika. np. the thing z 1982. Widać, że to są kukły, ale nadal cała fabuła i "ludzkie wady" wpisane w scenariusz postaci/fabułę sprawiają, że jest to dla widza druga rzeczywistość, a nie tylko obraz  
0.065778017044067