9
W nawiązaniu do dzidy o sapioseksualnosci.

Otoz studiowałem w ubiegłym wieku, kierunek fizyka. 

Mieliśmy na roku studenta debila. Gość był autentycznie opóźniony w rozwoju.  Skończył zawodowke , potem  technikum klepania ziemi kijem w Wypizdowie Górnym . W końcu jakimś cudem trafił na uczelnie.

Seplenił. Pisał w zeszycie w trzy linie , nie ogarniał egzaminów , gadał bzdury a na kutasa mówił lejpan.

Raz na ćwiczeniach z rentgenów,  doktórka zadała mu naprawdę ciężkie pytanie. Treści nie pomne, ale nawet kujon potrzebował by kilku minut na zastanowienie.

Co zrobił koleś? Wziął do ręki "podstawy dyfrakcji promieni rentgenowskich " otworzył na losowej stronie i bez mrugnięcia okiem przeczytał przypadkowy akapit. Bez żadnego związku z tematem.

Wzrok prowadzącej mówił:

"Albo ten koleś jest idiotą i nie rozumie pytania. Albo jest jebanym geniuszem a ja jestem idiotką bo nie rozumiem odpowiedzi"

Profilaktycznie już go nie pytała i finalnie ćwiczenia zaliczył.

I talk mniej więcej wygląda ten cały sapioseksualizm u kobiet. Wystarczy że facet z pewną miną powie cokolwiek i już zaliczy.
  Bo żeby ocenić wartość wypowiedzi trzeba samemu mieć niemalo po deklem. Zarówno wiedzy jak i pomyslunku. 
0.24271583557129