Pytanie
1 r
22
Powiedzcie mi proszę, że nie jestem odklejony, jeśli nie rozumiem takiej zero-jedynkowości między kompletnym ateizmem, a wiarą w konkretny nurt np. Katolicki czy bycie jakimś muzułmaninem.
Czy zostało już nas na prawdę tak niewielu którzy siłują się z Bogiem?(Polecam wygooglować te pojęcie btw zostało skradzione przez żydów a tyczy się dokładnie tego co opiszę) Mam na myśli to, że dla mnie kwestia istnienia Boga to przede wszystkim
odwieczne przeciąganie liny we własnym umyśle w zakresie tego czy istnieje stworzyciel jaki by on nie był. Nie rozumiem za bardzo takiego całkowitego ateizmu bo przecież naukową postawą był by bardziej agnostycyzm. Odrywając się od teoretyzowania w intelektualnej abstrakcji przecież chodzi przede wszystkim o to że istniejesz jako świadoma istota i stoisz przed pytaniem śmierci - stoisz przed nieskończonością. Istniejesz w materialnym świecie jako coś niematerialnego - bo mimo że posiadasz ciało bez którego nie ma umysłu to jednak twoja samoświadomość jest czymś niematerialnym. Taka twarda wiara też mi się wydaje trochę dziwna no chyba że jest konkluzją wieloletnich przemyśleń to w miarę może rozumiem taką postawę ale też dziwnie. Biblia to dla mnie bardziej ludzka próba zrozumienia czego takowy stworzyciel mógłby od nas oczekiwać jeśli istnieje niżeli słowa samego stworzyciela. Myślę że to produkt długich przemyśleń wynikających z siłowania się z Bogiem. Przynajmniej jeśli chodzi o stary testament. Nie wiem jak to ubrać w słowa o co mi chodzi ale chyba rozumiecie, nie? Wy też siłujecie się z Bogiem?
Czy zostało już nas na prawdę tak niewielu którzy siłują się z Bogiem?(Polecam wygooglować te pojęcie btw zostało skradzione przez żydów a tyczy się dokładnie tego co opiszę) Mam na myśli to, że dla mnie kwestia istnienia Boga to przede wszystkim
odwieczne przeciąganie liny we własnym umyśle w zakresie tego czy istnieje stworzyciel jaki by on nie był. Nie rozumiem za bardzo takiego całkowitego ateizmu bo przecież naukową postawą był by bardziej agnostycyzm. Odrywając się od teoretyzowania w intelektualnej abstrakcji przecież chodzi przede wszystkim o to że istniejesz jako świadoma istota i stoisz przed pytaniem śmierci - stoisz przed nieskończonością. Istniejesz w materialnym świecie jako coś niematerialnego - bo mimo że posiadasz ciało bez którego nie ma umysłu to jednak twoja samoświadomość jest czymś niematerialnym. Taka twarda wiara też mi się wydaje trochę dziwna no chyba że jest konkluzją wieloletnich przemyśleń to w miarę może rozumiem taką postawę ale też dziwnie. Biblia to dla mnie bardziej ludzka próba zrozumienia czego takowy stworzyciel mógłby od nas oczekiwać jeśli istnieje niżeli słowa samego stworzyciela. Myślę że to produkt długich przemyśleń wynikających z siłowania się z Bogiem. Przynajmniej jeśli chodzi o stary testament. Nie wiem jak to ubrać w słowa o co mi chodzi ale chyba rozumiecie, nie? Wy też siłujecie się z Bogiem?