W sądzie
W świeta gdy "rodzinka" zebrała się przy jednym stole
To niestety jest już koniec mietkowych opowieści ponieważ dalsze losy były już prozaiczne. Żyli, nienawidzili się, czasem ona lądowała w szpitalu z połamanymi rękami innym razem on z nożem kuchennym w plecach, dzieci nienawidziły ich, 'ojca' no może nie , ale do matki już do końca mówiły Judyta, żadnemu nie przechodziło przez gardło słowo matka bo jak sie okazało każde ma innego ojca. Mietek niestety zaciążył lambadziarę i łożył na trójkę dzieci.
Gdy dzieci się usamodzielniły powiesił się. Judyta zapiła się na śmierć w rok później, łoiła denaturat (wtedy to był jeszcze metanol)
Gdy dzieci się usamodzielniły powiesił się. Judyta zapiła się na śmierć w rok później, łoiła denaturat (wtedy to był jeszcze metanol)