13
Warszawa, kwiecień roku 2043. Do gabinetu pani doktor wchodzi matka z chłopcem. Pani doktor przeprowadza rutynowe badania. Po zakończeniu badania, klepie go po główce.
- Kamilku, byłeś bardzo dzielny!
- Dziękuję, pani doktor!
- Usiądź tu sobie i pobaw się smartfonem a ja jeszcze chwilę porozmawiam z twoją mamusią. Pani Danuto, ile tygodni ma ten płód?
- Pani doktor, wstyd się przyznać ale mi się zawsze myli czy liczymy to razem z ciążą czy już po narodzinach...
- Haha, spokojnie, to żaden wstyd, milionom ludzi się to myli, czasem nawet lekarzom. :) Jeśli płód się już urodził, to liczymy od momentu narodzin.
- No więc mój Kamilek ma 97 miesięcy, kilka tygodni temu obchodził ósme urodziny. A czemu pani pyta? Coś nie tak wyszło podczas badań?
- Pani Danuto, będę z panią szczera - życiu Kamilka nie zagraża bezpośrednie niebezpieczeństwo, ale jego wada wzroku będzie się stale pogarszać. Ma predyspozycje genetyczne do poważnej wady wzroku, poza tym ma uszkodzony nerw, trudno oszacować jak daleko posunie się ten stan, w najgorszym razie może nawet całkowicie oślepnąć w ciągu kilku lat. A w najlepszym - będzie pani skazana na nieustanne latanie z nim po lekarzach, to się wiąże z generowaniem kolejnych kosztów, leków, wizyt, badań...
- No brzmi strasznie... To co mi pani proponuje?
(pani doktor zamyśliła się przez chwilę, pogłaskała Kamilka po główce)
- No ja mu mogę zaproponować chlorek potasu.
- A to pomoże...?
- No jemu nie, ale pani tak. Wstrzykujemy płodowi w serce, troszkę pomajta rączkami i nóżkami, i będzie po sprawie. Mam tu stary podręcznik jak to się robi, taki jeszcze pisany po niemiecku, czcionką gotycką. Mam duże doświadczenie.
- No ale zaraz, a to już nie jest za późno na to...? Płód nie jest już zbyt rozwinięty?
- Nowe prawo unijne pozwala matce decydować aż do 120 miesiąca włącznie. Potem też wolno, do 18 roku życia, ale wtedy już muszą zostać spełnione określone warunki. A na tym etapie - bezproblemowo.
- Ale pani doktor, czy to nie jest jakieś niemoralne...? Co ludzie powiedzą?
- Pani Danuto, proszę się nie sugerować zdaniem innych. To jest pani życie i pani decyzja. Pani jest matką i to pani ponosi trudny opieki, ludziom łatwo jest krytykować i oceniać, prosze się takimi hejterami w ogóle nie przejmować. Pani płód - pani sprawa. To jak? Przeprowadzamy procedurę? - zapytała pani doktor, wyjmując z szuflady strzykawkę.
- To ja się jeszcze zastanowię, dobrze?
- No jak pani uważa. Ale proszę pamiętać, w takich przypadkach im szybciej tym lepiej. Jeśli nie wiadomo, czy dziecko będzie chore czy zdrowe, to lepiej jest najpierw je zabić, a dopiero później się zastanawiać. Wiem z doświadczenia.
- Bardzo nam pani pomogła. Chodź, Kamilku, załóż czapeczkę, wychodzimy.
- Kamilku, byłeś bardzo dzielny!
- Dziękuję, pani doktor!
- Usiądź tu sobie i pobaw się smartfonem a ja jeszcze chwilę porozmawiam z twoją mamusią. Pani Danuto, ile tygodni ma ten płód?
- Pani doktor, wstyd się przyznać ale mi się zawsze myli czy liczymy to razem z ciążą czy już po narodzinach...
- Haha, spokojnie, to żaden wstyd, milionom ludzi się to myli, czasem nawet lekarzom. :) Jeśli płód się już urodził, to liczymy od momentu narodzin.
- No więc mój Kamilek ma 97 miesięcy, kilka tygodni temu obchodził ósme urodziny. A czemu pani pyta? Coś nie tak wyszło podczas badań?
- Pani Danuto, będę z panią szczera - życiu Kamilka nie zagraża bezpośrednie niebezpieczeństwo, ale jego wada wzroku będzie się stale pogarszać. Ma predyspozycje genetyczne do poważnej wady wzroku, poza tym ma uszkodzony nerw, trudno oszacować jak daleko posunie się ten stan, w najgorszym razie może nawet całkowicie oślepnąć w ciągu kilku lat. A w najlepszym - będzie pani skazana na nieustanne latanie z nim po lekarzach, to się wiąże z generowaniem kolejnych kosztów, leków, wizyt, badań...
- No brzmi strasznie... To co mi pani proponuje?
(pani doktor zamyśliła się przez chwilę, pogłaskała Kamilka po główce)
- No ja mu mogę zaproponować chlorek potasu.
- A to pomoże...?
- No jemu nie, ale pani tak. Wstrzykujemy płodowi w serce, troszkę pomajta rączkami i nóżkami, i będzie po sprawie. Mam tu stary podręcznik jak to się robi, taki jeszcze pisany po niemiecku, czcionką gotycką. Mam duże doświadczenie.
- No ale zaraz, a to już nie jest za późno na to...? Płód nie jest już zbyt rozwinięty?
- Nowe prawo unijne pozwala matce decydować aż do 120 miesiąca włącznie. Potem też wolno, do 18 roku życia, ale wtedy już muszą zostać spełnione określone warunki. A na tym etapie - bezproblemowo.
- Ale pani doktor, czy to nie jest jakieś niemoralne...? Co ludzie powiedzą?
- Pani Danuto, proszę się nie sugerować zdaniem innych. To jest pani życie i pani decyzja. Pani jest matką i to pani ponosi trudny opieki, ludziom łatwo jest krytykować i oceniać, prosze się takimi hejterami w ogóle nie przejmować. Pani płód - pani sprawa. To jak? Przeprowadzamy procedurę? - zapytała pani doktor, wyjmując z szuflady strzykawkę.
- To ja się jeszcze zastanowię, dobrze?
- No jak pani uważa. Ale proszę pamiętać, w takich przypadkach im szybciej tym lepiej. Jeśli nie wiadomo, czy dziecko będzie chore czy zdrowe, to lepiej jest najpierw je zabić, a dopiero później się zastanawiać. Wiem z doświadczenia.
- Bardzo nam pani pomogła. Chodź, Kamilku, załóż czapeczkę, wychodzimy.