Polityka
1 r
35
Jedyne, czego nie zdążyli spierdolić, to pokazanie dumnego Husarza w pogoni — drony i czy pokazy rycerskie były w miarę okej. Przez chwilę można było poczuć dumę. Ale cała reszta tej żałosnej szopki urządzanej przez rząd i KO to był dramat. Mizerna, biedna, żenująca parodia obchodów, upchana byle jak, bez krzty klasy i wyczucia. Zamiast pięknych, historycznych pieśni, które mogłyby wycisnąć łzy z oczu i przypomnieć, skąd jesteśmy, wcisnęli nam jakiś chujowy dobór artystów, śpiewających bez ładu, składu i jakiegokolwiek szacunku do okazji. Festyn dla bezguścia, nie święto narodowe. Wszystko robione na odpierdol, bez ducha, bez klasy, bez rozumu. Stać nas było na coś wielkiego, godnego, co by naprawdę poruszyło serca. A dostaliśmy kolejny festiwal żenady, wstydu i bylejakości. Po prostu hańba. Czekoladowy Orzeł 2.0.