Stanowski podjął słuszną decyzję, przerywając wywiad z Maciakiem. Miał pełne prawo zaprosić każdego kandydata, ale w momencie, gdy padło jawne poparcie dla Putina – czyli człowieka odpowiedzialnego za wojnę, zbrodnie i destabilizację Europy – musiał zareagować. To nie była „dyskusyjna opinia”, tylko wypowiedź potencjalnie łamiąca regulamin YouTube i niosąca realne ryzyko zablokowania kanału. Platforma ma jasne zasady dotyczące promowania przemocy, gloryfikowania agresorów i szerzenia dezinformacji wojennej, a Maciak balansował na tej granicy od pierwszych minut.
Stanowski zachował się odpowiedzialnie – nie ocenzurował rozmówcy za poglądy, tylko zareagował, gdy padło coś, co przekracza granicę zdrowego rozsądku i interesu publicznego. Dał szansę na rozmowę, ale nie zamierzał firmować czegoś, co wygląda jak świadome powielanie narracji wrogiego państwa. I dobrze – wolność słowa to nie jest parasol ochronny dla agentury wpływu.
Stanowski zachował się odpowiedzialnie – nie ocenzurował rozmówcy za poglądy, tylko zareagował, gdy padło coś, co przekracza granicę zdrowego rozsądku i interesu publicznego. Dał szansę na rozmowę, ale nie zamierzał firmować czegoś, co wygląda jak świadome powielanie narracji wrogiego państwa. I dobrze – wolność słowa to nie jest parasol ochronny dla agentury wpływu.