84
Wrodzona Łamliwość Kości
Zdjęcie powyżej pokazuje jak wyglądają kości dziecka u którego wykryto wrodzoną łamliwość kości. Poniżej omówienie sytuacji z aborcją pani Anity.

Zacznijmy od podstaw. Wyróżnia się 4 typy główne choroby (ze względu na objawy), a łącznie na podłożu genetycznym typów jest 21. Skupimy się na typach od I do IV ponieważ pozostałe od V do XXI można zakwalifikować do któregoś z typów od I do IV.

Typ I - za mało kolagenu w tkankach. Przy leczeniu generalnie ludzie żyją w miarę normalnie.
Typ II - kolagen całkowicie niezdatny do pełnienia funkcji. Nazywany również typem letalnym (śmiertelnym). Nie odnotowano przypadków gdy pacjent dożył dorosłości. 60% umiera w ciągu doby od porodu. W 2 przebadanych przypadkach przeżycia do 2giego roku życia, dzieci były przykute od urodzenia do łóżka pod respiratorem, ciągle będąc na silnych środkach przeciwbólowych. Ten typ zdiagnozowano u dziecka pani Anity.
Typ III - ilość kolagenu wystarczająca, ale jakość zbyt niska. Nie tak ciężka jak postać 2ga, dożywają dorosłości.
Typ IV - niejednoznacznie określony, mechanizm jak w III, ale ciężkość choroby umiejscowiona pomiędzy I a III. 

I tu dochodzimy do sedna sprawy. W wymienionym przypadku pani Anity u dziecka stwierdzono Typ II. Dziecko było skazane na to by umrzeć przy porodzie lub tuż po nim. W przypadku niesamowitego "szczęścia" była szansa że dożyje 2giego roku życia, w ciągłym cierpieniu, przykute do łóżka i respiratora.
Idąc dalej zajmijmy się sprawą badań pani Anity. W 20tym tygodniu zauważono prawdopodobieństwo wady genetycznej. Od tego momentu pani Anita zaczęła jeździć po szpitalach ponieważ w szpitalu gdzie pierwotnie zauważono wadę nagle "magicznie" zniknęła. Po wizytach w innych szpitalach wada została potwierdzona, ale panią Anitę zapewniano że jest to "najlżejsza postać". Po potwierdzeniu diagnozy u lekarza prywatnego pani Anita trafiła do szpitala w Pabianicach - gdzie stwierdzono że, uwaga "płód rozwija się prawidłowo, i nie ma żadnej wady genetycznej". Ponownie trafiła do Łodzi, gdzie ponownie potwierdzono wrodzoną łamliwość kości. Mimo że lekarze w Łodzi już nie twierdzili że to "najlżejsza" postać, tak nadal przekonywali do porodu. Gdy pani Anita przekazała im że rozważa aborcję, ci PRZYMUSOWO zamknęli ją w izolatce na oddziale psychiatrycznym na 3 dni. Po wyjściu z oddziału psychiatrycznego pani Anita złożyła podanie o aborcję - pod którym podpisali się lekarze psychiatrzy, jak również lekarze z oddziału diagnostyki, wskazując m.in. na wysokie niebezpieczeństwo dla pani Anity, w postaci wykształcenia sepsy z powodu obumarcia płodu.
Jak dalej potoczyła się sprawa wiemy. Szpital w Łodzi odmówił, zaproponował cesarskie cięcie. Pani Anita odmówiła, udała się do Oleśnicy gdzie dr. Gizela dokonała aborcji.

To nie jest sytuacja gdzie dziecko byłoby ciężko chore, ale mogłoby żyć w miarę normalnie pod opieką. To jest ludzki dramat spowodowany niekompetencją i głupotą lekarzy, którzy zatajali wadę płodu i unikali odpowiedzialności. To jest dramat dwójki rodziców którzy chcieli tego dziecka.
Podsumowując - jedynymi osobami które można nazwać lekarzami w tej całej historii są lekarze z oddziałów psychiatrii, z oddziału diagnostyki i dr. Gizela, ponieważ wykazali się empatią i zrozumieniem, a nie tylko kierowali się swoim interesem i chronieniem swojej dupy. Na szczególne wyróżnienie z drugiej strony zasługuje prof. Sieroszewski który jest złamanym kutasem i którego się powinno za jaja na latarni powiesić za bycie niedouczonym, tchórzliwym gównem bez krztyny empatii, któremu zależało i dalej zależy wyłącznie na chronieniu własnej dupy do tego stopnia, że do dziś kłamie otwarcie w mediach  że ludzie z II typem choroby żyją normalnie. A tym których ta wrzuta nie przekonuje i którzy dalej uważają że to była zła decyzja że strony rodziców mogę powiedzieć tylko jedno - obyście nigdy nie musieli być postawieni w takiej sytuacji, sytuacji gdzie macie do wyboru śmierć dziecka, albo jego krótkie życie w ciągłych męczarniach.
0.064696788787842