44
Siema dzidy, właśnie siedzę na lotnisku, pije piwko i czekam na samolot. Lecę do Polinezji Francuskiej przez LA na ślub najlepszego przyjaciela. Nie pytajcie jak on się tam znalazł bo odpowiedź to właśnie ten ślub, za dupą tam poleciał, gamoń jeden. A ja teraz nie dość że miliony na bilety wydałem to będę kisnął w samolotach 23h. Jest stresik, także trzymajcie kciuki, żebym się nie rozjebał i żeby straż graniczna US mnie nie wysłała do Salwadoru.
Pozdro i tradycyjnie wypierdalam.
Podroz
0.065840005874634