5
Granice absurdu
Wyobraźmy sobie, że światowa polityka to niekończący się skecz, a Władimir Putin w roli głównej to nie prezydent, lecz samozwańczy właściciel Latającego Cyrku Globalnych Kłopotów. Gdzieś w lochach Kremla Putin rozgrywa partię szachów z losem – a pionki to Ukraina, NATO i Donald Trump, który właśnie wpadł na planszę, myśląc, że to turniej golfowy.

Tymczasem zza kulis słychać głosy niemieckich komentatorów – ubranych w meloniki, z gazetami pod pachą – którzy z powagą godną ministra ds. spraw nieistniejących ogłaszają: „Prawdziwe kłopoty Putina dopiero się zaczną, gdy wojna się skończy!”. Bo o ile prowadzenie wojny to dla niego jak jazda na niedźwiedziu przez Syberię (czyli codzienność), to pokój oznacza konieczność rozliczenia się z rachunków, które przez lata wrzucał do szuflady z napisem „załatwi się później”.

Na scenę wkracza USA, z megafonem i transparentem „Czas kończyć tę zabawę!”, ale Moskwa odpowiada typowym dla siebie żartem: „A może jeszcze jedna runda?”. Niemiecka prasa, z ironicznym uśmiechem, nazywa Putina gangsterem – nie takim od drobnych przekrętów na bazarze, ale globalnym przestępcą, który wciąż wygrywa w ruletkę świata, bo krupierem jest sam dla siebie.

W kuluarach Trump, niczym bohater skeczu o „najzabawniejszym dowcipie świata”, próbuje mediować, ale jego plan pokojowy jest dla Ukrainy „poronionym pomysłem” – coś jak propozycja, by rozwiązać konflikt o herbatę przez podanie kawy. Putin zaś, widząc podziały w zachodnim sojuszu, rechocze pod nosem i planuje, jak tu jeszcze bardziej zamieszać w tej politycznej zupie.

W finale, gdy kurtyna opada, niemieccy eksperci ostrzegają, że po wojnie Rosja może spróbować kolejnych numerów – może nawet na arenie NATO. Ale póki co, wszyscy czekają, kto pierwszy się potknie – czy to Putin, Trump, czy może cała reszta, która zapomniała, że w tym cyrku nie ma widzów, są tylko aktorzy.

„Cały świat zachowuje się tak, jakby Władimir Putin był politykiem. Wynika to prawdopodobnie z tego, że piastuje on polityczny urząd prezydenta Federacji Rosyjskiej. W rzeczywistości jednak Putin jest gangsterem…”

I tak kończy się kolejny odcinek Latającego Cyrku Geopolityki – a my, niczym publiczność Monty Pythona, możemy tylko pytać: „A teraz coś z zupełnie innej beczki?”
0.24714398384094