I to jest prawdziwy kredyt ZERO PROCENT!!
Bierzesz od starego dziadka mieszkanie (niby za opiekę, ale opieki nie ma w umowie), podpisujesz umowę zakupu, u notariusza mówisz, że zapłaciłeś (widocznie dziadek potwierdza), ale nie płacisz dziadkowi kasy, bo by przechał - zatem "spłacasz" mieszkanie pomagając dziadkowi i pozwalając mu mieszkać w tym mieszkaniu (pozwalasz hahah - jak mógłbyś nie pozwolić mu mieszkać, skoro nie zapłaciłeś za mieszkanie! :D).
Nie płacisz od razu, bo skąd masz mieć 120k gotóweczki, skoro pochodzisz z biednej rodziny i właśnie zacząłeś pierwszą pracę w IPN jako szeregowy pracownik? No chyba że jako wykidajło zgarniasz kokosy - ale raczej nie umowę o pracę ten dochód.
No to załatwiasz sobie prawdziwy kredyt zero procent - spłacasz dziadka ile chcesz i kiedy chcesz, nazywając to pięknie "opieką" nad dziadkiem (każdy kredytobiorca opiekuje sie bankiem - pamiętajcie ;)). Spłacasz bez rachunków, bez potwierdzeń - dowolnie, wg. możliwości.
Żyć nie umierać.
No właśnie - dziadek niestety nie umiera szybko.
Pani z opieki społęcznej w czasie twojej pomocy stwierdza, że dziadek żyje w nędzy (ale pani jest nieriarygodna, bo nie lubi pisu - że też tacy ludzie pracują w pomocy społecznej to ja nie wiem! Z pisu powinni z takimi zrobić porządek!).
Pan dziadek ląduje w DPSie, a za jego opiekę płaci miasto.
A Karol zostaje z mieszkaniem, które w dogodnych warunkach finansowych sobie spłacił. Albo i nie spłacił. Którz to wie?? Rozliczeń nie ma, a dziadek już nie kuma czaczy żeby o sprawie opowiedzieć.
Tyle wygrać!
Bierzesz od starego dziadka mieszkanie (niby za opiekę, ale opieki nie ma w umowie), podpisujesz umowę zakupu, u notariusza mówisz, że zapłaciłeś (widocznie dziadek potwierdza), ale nie płacisz dziadkowi kasy, bo by przechał - zatem "spłacasz" mieszkanie pomagając dziadkowi i pozwalając mu mieszkać w tym mieszkaniu (pozwalasz hahah - jak mógłbyś nie pozwolić mu mieszkać, skoro nie zapłaciłeś za mieszkanie! :D).
Nie płacisz od razu, bo skąd masz mieć 120k gotóweczki, skoro pochodzisz z biednej rodziny i właśnie zacząłeś pierwszą pracę w IPN jako szeregowy pracownik? No chyba że jako wykidajło zgarniasz kokosy - ale raczej nie umowę o pracę ten dochód.
No to załatwiasz sobie prawdziwy kredyt zero procent - spłacasz dziadka ile chcesz i kiedy chcesz, nazywając to pięknie "opieką" nad dziadkiem (każdy kredytobiorca opiekuje sie bankiem - pamiętajcie ;)). Spłacasz bez rachunków, bez potwierdzeń - dowolnie, wg. możliwości.
Żyć nie umierać.
No właśnie - dziadek niestety nie umiera szybko.
Pani z opieki społęcznej w czasie twojej pomocy stwierdza, że dziadek żyje w nędzy (ale pani jest nieriarygodna, bo nie lubi pisu - że też tacy ludzie pracują w pomocy społecznej to ja nie wiem! Z pisu powinni z takimi zrobić porządek!).
Pan dziadek ląduje w DPSie, a za jego opiekę płaci miasto.
A Karol zostaje z mieszkaniem, które w dogodnych warunkach finansowych sobie spłacił. Albo i nie spłacił. Którz to wie?? Rozliczeń nie ma, a dziadek już nie kuma czaczy żeby o sprawie opowiedzieć.
Tyle wygrać!