Dyskusje ogólne
1 r
31
Byłem dzisiaj jako pomagier na kuchni w restauracji bo mieli 4 komunie po 80 ludzi i nie wyrabiali. Pierwszy raz w tej restuaracji bo na szybko zgarnęła mnie znajoma co tam poszła na kelnerkę.
Z przodu to 21 wiek, wchodzimy na kuchnie i się zaczął cyrk
Kuchnia to z wyglądu chyba pamiętała jak gierek miał włosy i dobry wzrok. Stare krzywe garnki i nie chodzi, że zniszczone. No kuźwa takie jak w skansenie można ujrzeć, ale to nie koniec. Palniki zajebane wszystkim, dziw, że w ogóle był płomień. Podłoga w formie "nie myj bo płtyki zedrzesz". Trzymała się na mąkę i brud.
O spiżarni nie będę nawet wspominać. Nic tylko zgłosić do sanepidu bo tam prędzej czy później ktoś sie otruje na śmierć.
Było trochę czasu to dali mni przygotowanie owoców aby były w miarę świeże i tu kolejny cyrk. Noże tępe jak wyborca lewicy albo i gorzej. Sprawdzam jeden zestaw, drugi zestaw, pytam sie
- gdzie jest jakiś ostry nóż ?
Kucharka
- nie było i nie ma, za dużo wymagasz od tych właścicieli synek. My nawet jednakowej zastawy nie mamy
- no to jakaś osełka ?
- poszukaj kamienia
Jak powiedziała tak zrobiłem. Wyjebałem na tyły, znalazłem kawałek betonu, pół godziny ostrzyłem. Jak wyostrzyłem jeden to nagle pojawiła się reszta noży od reszty kucharek. No i chuj, i ch strata, niech płacą. Noga na nodze i jedziem, to było nawet fajne zajęcie. Tak mi zeszły 3 godziny roboty. Noże może nie aż tak ostre, ale w końcu dało się pokroić coś więcej niż banana bez skórki. Noże wyostrzone, owoce na szykowane, kucharki zadowolone ( bo w końcu ktoś się za to wziął ). Zmywaczka nie bo przyzwyczajona do tępych to co chwila się zacinała.
Lecimy dalej, obiad, rosół, drugie, dodatki itp.
Potem kucharka omówiła główna kucharka prosty plan
odpoczną po obiedzie,
sprzątamy,
lecimy z ciastem i lodami.
Sprzątamy,
Przerwa
lecimy z zimnymi zakaskami do wódki
Przerwa
kolacja
Kelnerzy i kuchnia dogadani, wszystko idzie na bieżąco. Ja układam podaje, zabierają. Wracaja z brudnymi naczyniami, zmywak myje i dostarcza mi czyste naczynia, ja nakładam i tak w kółko do porzygu.
I tu na scenę wpierdala się szef w garniturku, który miał być tylko przy rozliczeniu. Wyjeżdża z mordą do kuchary czemu jeszcze barszcz i zakaski nie podane. Ta, że jeszcze lodów nie dopchali.
On, że sie opierdalają [ janusz alert ].
Kucharce ciśnienie podskoczyło i z rykiem na niego, że jak nie przestanie sie wpierdalać jej w robotę jak wczoraj to sam se będzie gotował jutrzejsze stypy, komunie i chuj wie co jeszcze.
Baba niby drobna, ale ryk taki, że aż kilku gości zajrzało czy nie jakiś pożar. Janusz się osrał, coś burknął i spierdolił. Nic dziwnego w takim skansenie gdzie nawet noże są tępe to tylko ostatni frajer będzie mu robił na stałe.
No nic, potem przeszło w miarę spokojnie. Wypiliśmy po kielichu po była wymiana flaszek i się zabrało "niedopitke".
I na koniec sprzątanie. Ogarnąłem swoje, poszedłem pomóc na zmywak, a tam żadnej zmywarki czy wyparzarki. Tylko zmywanie ręczne. No kuźwa, pierdolca idzie dostać
Omijajcie typowo wiejskie restauracje. Idzie się zapierdolić
Z przodu to 21 wiek, wchodzimy na kuchnie i się zaczął cyrk
Kuchnia to z wyglądu chyba pamiętała jak gierek miał włosy i dobry wzrok. Stare krzywe garnki i nie chodzi, że zniszczone. No kuźwa takie jak w skansenie można ujrzeć, ale to nie koniec. Palniki zajebane wszystkim, dziw, że w ogóle był płomień. Podłoga w formie "nie myj bo płtyki zedrzesz". Trzymała się na mąkę i brud.
O spiżarni nie będę nawet wspominać. Nic tylko zgłosić do sanepidu bo tam prędzej czy później ktoś sie otruje na śmierć.
Było trochę czasu to dali mni przygotowanie owoców aby były w miarę świeże i tu kolejny cyrk. Noże tępe jak wyborca lewicy albo i gorzej. Sprawdzam jeden zestaw, drugi zestaw, pytam sie
- gdzie jest jakiś ostry nóż ?
Kucharka
- nie było i nie ma, za dużo wymagasz od tych właścicieli synek. My nawet jednakowej zastawy nie mamy
- no to jakaś osełka ?
- poszukaj kamienia
Jak powiedziała tak zrobiłem. Wyjebałem na tyły, znalazłem kawałek betonu, pół godziny ostrzyłem. Jak wyostrzyłem jeden to nagle pojawiła się reszta noży od reszty kucharek. No i chuj, i ch strata, niech płacą. Noga na nodze i jedziem, to było nawet fajne zajęcie. Tak mi zeszły 3 godziny roboty. Noże może nie aż tak ostre, ale w końcu dało się pokroić coś więcej niż banana bez skórki. Noże wyostrzone, owoce na szykowane, kucharki zadowolone ( bo w końcu ktoś się za to wziął ). Zmywaczka nie bo przyzwyczajona do tępych to co chwila się zacinała.
Lecimy dalej, obiad, rosół, drugie, dodatki itp.
Potem kucharka omówiła główna kucharka prosty plan
odpoczną po obiedzie,
sprzątamy,
lecimy z ciastem i lodami.
Sprzątamy,
Przerwa
lecimy z zimnymi zakaskami do wódki
Przerwa
kolacja
Kelnerzy i kuchnia dogadani, wszystko idzie na bieżąco. Ja układam podaje, zabierają. Wracaja z brudnymi naczyniami, zmywak myje i dostarcza mi czyste naczynia, ja nakładam i tak w kółko do porzygu.
I tu na scenę wpierdala się szef w garniturku, który miał być tylko przy rozliczeniu. Wyjeżdża z mordą do kuchary czemu jeszcze barszcz i zakaski nie podane. Ta, że jeszcze lodów nie dopchali.
On, że sie opierdalają [ janusz alert ].
Kucharce ciśnienie podskoczyło i z rykiem na niego, że jak nie przestanie sie wpierdalać jej w robotę jak wczoraj to sam se będzie gotował jutrzejsze stypy, komunie i chuj wie co jeszcze.
Baba niby drobna, ale ryk taki, że aż kilku gości zajrzało czy nie jakiś pożar. Janusz się osrał, coś burknął i spierdolił. Nic dziwnego w takim skansenie gdzie nawet noże są tępe to tylko ostatni frajer będzie mu robił na stałe.
No nic, potem przeszło w miarę spokojnie. Wypiliśmy po kielichu po była wymiana flaszek i się zabrało "niedopitke".
I na koniec sprzątanie. Ogarnąłem swoje, poszedłem pomóc na zmywak, a tam żadnej zmywarki czy wyparzarki. Tylko zmywanie ręczne. No kuźwa, pierdolca idzie dostać
Omijajcie typowo wiejskie restauracje. Idzie się zapierdolić