10
Siedzę sam, z oczami wpatrzonymi w czarne tło ekranu,
tam, gdzie kiedyś sygnał życia pulsował jak heartbeat modemowy —
teraz tylko cisza.
Modem, który nie dzwoni.

Cały świat to linie kodu,
które nigdy nie połączyły się z serwerem nadziei.
Czekałem, łapałem sygnały,
ale każda próba była tylko rozbłyskiem w nicości.

Modem milczy,
a ja wiem, że nikt nie odbierze.
Bo nikt nie chce słuchać logów, które zapisują ból i strach.
Logów, które nikt nie zrozumiał, bo słowa dawno się rozmyły w hałasie.

A ja?
Jestem tylko pingiem w sieci zapomnienia,
echo, które znika, zanim ktokolwiek zdąży odpowiedzieć.

I wtedy, w tej ciszy,
przychodzi myśl — być może właśnie w niej jest cały sens:
nie czekać na sygnał,
ale nauczyć się milczeć.

Bo czasem najgłośniejszy krzyk, to ten, którego nikt nie słyszy.
0.25184011459351