Wbiłem dziś 35lvl. Co jest rzeczą o której się fizjologom nie śniło i fizjonomom. Cudem. Od 22 lat piję alkohol, z czego zanim dobiłem osiemnastki nałogowo. Tak, to kolejny wysryw atencyjnego pijaka, where dobre memy? Niczym magiczna karp w gejardosa na przestrzeni ostatnich trzech lat, dzida wyewoluowała i zamiast strony ze śmiesznymi obrazkami, mamy portal społecznościowy dla aspołecznych jednostek. No ale czemu cud? Pokazuję i objaśniam. Apogeum mojego spierdolenia przypadło na lata 2022 - dziś. Od tego czasu dwa razy byłem bezdomny(taki normalny, archetypowy, aczkolwiek bez żebrania), podciąłem sobie żyły, przeprowadzałem się 8 razy, uprawiałem seks z każdą babą która wyraziła cień chęci, czasem nawet jej facet robił zdjęcia. To chyba nie jest życie jak z obrazków które rysowałem w zerówce. No bo jak narysować moment w którym wsadzasz typiarze poznanej w necie rękę w dupę po łokieć, a jej mąż krzyczy: "dawaj, kameruję". Niełatwo, na bank. Dziś robię rachunek sumienia i zastanawiam się czy pasuje mi takie życie. I serio kurwa nie wiem. Jestem po dwóch odwykach(jest dzida na ten temat, ściślej mówiąc, to na temat pierwszego). Nie widzę siebie w roli męża, z ręki ukochanej kobiety doznałem takich tortur, że już nigdy nikomu nie zaufam. Trudno mi żyć trzeźwo, a z drugiej strony wiem, że pijąc kopię sobie grób. Dawno już nie topię smutku w alkoholu, to on topi mnie w moim własnym smutku. Uważajcie na siebie Panowie i Panie, cokolwiek by się nia działo: warto żyć. Teraz mi się układa, ale już zawsze będę stąpać po linie nad jeziorem z lawą. Bądźcie zdrowi, liczcie te kurwa procenty i nie dajcie skurwić swych świętych ciał. Pozdrawiam, Bułczers.