Miałem nie iść na wybory, bo kurwa czuje się chujowo itp. Pojechałem odwieźć dziecko i wracając (tuż po deszczu), jadąc wiaduktem, na horyzoncie pojawiła się wieeeelka tęcza, jak bebzol Walaszka...
I pomyślałem - nie na mojej warcie tęczowe sukinsyny!
I pomyślałem - nie na mojej warcie tęczowe sukinsyny!