Polityka
1 r
37
Może ktoś będzie w stanie mi to sensownie wytłumaczyć. Właśnie wróciliśmy z żoną z wyborów. Byliśmy tam wszystkiego kilka minut. W tym czasie weszło jedna po drugiej pięć osób i każda mówiła niemal to samo - ja jestem z tej dopisanej listy - dosłownie takie słowa. Po czym podchodzili do ostatniego stanowiska, podpisywali, brali kartę do głosowania. Gdyby to byli ludzie, którzy głosują poza miejscem swojego zamieszkania, to każdy jakoś trochę inaczej by to zgłaszał. Bardzo dziwnie to wyglądało.