Może to tylko moja teoria spiskową, ale uważam że podnoszenie płacy minimalnej jest bardzo sprytnym sposobem na ogłupienie społeczeństwa. Czemu? A no jak taki licealista/student dowie się ile wynosi minimalna i porówna to sobie ze średnią krajową/ wypłatą kogoś kto jest wykształcony, to zauważy że różnica między tymi wynagrodzeniami jest pokroju 50-60%. No i nie trzeba wtedy wiele aby taki człowiek zwątpił w sens edukacji i zastanowił się czy warto spędzać dodatkowe lata na nauce czy może lepiej jebnąć to wszystko wpizdu i nie pójść robić u Janusza za minimalną już teraz. Moim zdaniem to wręcz genialny sposób na długoterminowe ogłupienie społeczeństwa. A inflacja cudownie wręcz to maskuje, zmuszając przedsiębiorstwa do powolnego zrównywania płac do minimalnej.
Jeśli ktoś tu dotrwał to dziękuję, wypierdalam i dajcie mi znać czy nie przesadziłem z rutinoscorbinem.
Jeśli ktoś tu dotrwał to dziękuję, wypierdalam i dajcie mi znać czy nie przesadziłem z rutinoscorbinem.