Dyskusje ogólne
1 r
74
Ostatnio naszedł mnie ciekawy temat do rozważań. Wiem że temat jest kontrowersyjny, natomiast mam nadzieję że uda się przeprowadzić ciekawą i w miarę chociaż cywilizowaną dyskusję na ten temat w komentarzach, z góry zaznaczam że żadne rzeczy które poruszam nie są osobistymi przytykami, tylko mocno generalizowanymi spostrzeżeniami/opiniami.
Założenie 1.
Podstawą wielowiekowej dominacji kultury i myśli Europejskiej, a wcześniej helleńsko-rzymskiej jest ciekawość intelektualna i dążenie do poznania świata i zasad nim rządzących.
Założenie 2.
Przeciwieństwem ciekawości intelektualnej jest lenistwo intelektualne - przyjmowanie pewnych prawd jako dogmatów na temat rzeczywistości, często niepopartych materiałem dowodowym, jedynie argumentem autorytetu (błąd argumentacyjny polegający na przyjęciu czegoś jako faktu tylko dlatego że pada z ust autorytetu)
Założenie 3.
Jednym z przejawów ciekawości intelektualnej jest niepostrzeganie moralności w kategoriach ogólnych, a w przypadkach konkretnych - przyjęcie że okoliczności mogą mieć wpływ na większość ogólnie przyjętych zasad moralnych - generalizując, nie postrzeganie świata w bieli i czerni, a w odcieniach szarości, zauważenie że istnieją okoliczności w których normalnie karygodne zdarzenie może nie być karygodne, lub przynajmniej mniej karygodne niż normalnie przyjęto.
Tym samym dochodzę do sedna sprawy - jak pogodzić wierzenie katolickie z ciekawością intelektualną. Według mnie osobiście się nie da, przynajmniej przyjmując tradycjonalistyczne ujęcie kościoła i wiary. Zakładając przyjęcie wiary w całości zgodnej z naukami KK niemożliwym jest pogodzenie wiary w dogmę z jednoczesnym istnieniem ciekawości intelektualnej - jeśli przyjmujemy że wiara w Boga zakłada że jest on źródłem stworzenia i prawdy to jakiekolwiek próby zrozumienia ich są bezsensowne, bo Bóg przekażę je w momencie w którym sam uzna za najbardziej stosowny - chociażby przez "natchnienie" naukowców. Według KK Bóg realnie ingeruje w rzeczywistość zatem jakiekolwiek próby poznania są skazane na jego łaskę.
Idąc dalej do tematu moralności, przy istnieniu zasad moralnych zawartych w nauczaniach katolickich nie ma miejsca na interpretację. Najprostszym przykładem może być dekalog - dekalog z góry odrzuca istnienie okoliczności łagodzących, jednocześnie zakładając kategoryczny negatywny wymiar pewnych aktów. Tym samym, według mnie prowadzi on do marazmu intelektualnego, gdzie nie trzeba zastanawiać się nad wymiarem i okolicznościami zdarzeń, pozwalając automatycznie zakwalifikować je jako "czarne lub białe".
Tym samym dochodzimy do centrum mojego problemu. Głęboko przyjęło się że podstawami kultury europejskiej są właśnie ciekawość intelektualna i chrześcijaństwo jednocześnie, natomiast Według mnie nie jest to możliwe, bo są to wartości stojące w opozycji z powodów fundamentalnych. Może ktoś ma inny pogląd i pomoże mi zrozumieć to zagadnienie. Zapraszam do dyskusji.
Założenie 1.
Podstawą wielowiekowej dominacji kultury i myśli Europejskiej, a wcześniej helleńsko-rzymskiej jest ciekawość intelektualna i dążenie do poznania świata i zasad nim rządzących.
Założenie 2.
Przeciwieństwem ciekawości intelektualnej jest lenistwo intelektualne - przyjmowanie pewnych prawd jako dogmatów na temat rzeczywistości, często niepopartych materiałem dowodowym, jedynie argumentem autorytetu (błąd argumentacyjny polegający na przyjęciu czegoś jako faktu tylko dlatego że pada z ust autorytetu)
Założenie 3.
Jednym z przejawów ciekawości intelektualnej jest niepostrzeganie moralności w kategoriach ogólnych, a w przypadkach konkretnych - przyjęcie że okoliczności mogą mieć wpływ na większość ogólnie przyjętych zasad moralnych - generalizując, nie postrzeganie świata w bieli i czerni, a w odcieniach szarości, zauważenie że istnieją okoliczności w których normalnie karygodne zdarzenie może nie być karygodne, lub przynajmniej mniej karygodne niż normalnie przyjęto.
Tym samym dochodzę do sedna sprawy - jak pogodzić wierzenie katolickie z ciekawością intelektualną. Według mnie osobiście się nie da, przynajmniej przyjmując tradycjonalistyczne ujęcie kościoła i wiary. Zakładając przyjęcie wiary w całości zgodnej z naukami KK niemożliwym jest pogodzenie wiary w dogmę z jednoczesnym istnieniem ciekawości intelektualnej - jeśli przyjmujemy że wiara w Boga zakłada że jest on źródłem stworzenia i prawdy to jakiekolwiek próby zrozumienia ich są bezsensowne, bo Bóg przekażę je w momencie w którym sam uzna za najbardziej stosowny - chociażby przez "natchnienie" naukowców. Według KK Bóg realnie ingeruje w rzeczywistość zatem jakiekolwiek próby poznania są skazane na jego łaskę.
Idąc dalej do tematu moralności, przy istnieniu zasad moralnych zawartych w nauczaniach katolickich nie ma miejsca na interpretację. Najprostszym przykładem może być dekalog - dekalog z góry odrzuca istnienie okoliczności łagodzących, jednocześnie zakładając kategoryczny negatywny wymiar pewnych aktów. Tym samym, według mnie prowadzi on do marazmu intelektualnego, gdzie nie trzeba zastanawiać się nad wymiarem i okolicznościami zdarzeń, pozwalając automatycznie zakwalifikować je jako "czarne lub białe".
Tym samym dochodzimy do centrum mojego problemu. Głęboko przyjęło się że podstawami kultury europejskiej są właśnie ciekawość intelektualna i chrześcijaństwo jednocześnie, natomiast Według mnie nie jest to możliwe, bo są to wartości stojące w opozycji z powodów fundamentalnych. Może ktoś ma inny pogląd i pomoże mi zrozumieć to zagadnienie. Zapraszam do dyskusji.