Dyskusje ogólne
1 r
29
Kurwa miał ktoś kiedyś styczność z fundacją żydowska, która domaga się wywłaszczenia konkretnych mieszkań? Znajoma z pod Warszafki, jebnieta zresztą, dostała wezwanie do sądu, w celu ustalenia własności mieszkania, którego jest właścicielką od ponad 20 lat, a wcześniej, brat jej ojca, jeszcze jak komuchy rozporządzały mieniem. Podobno jakas fundacja domaga się odzyskania aktu własności, uwaga, że względu na to, że kiedyś byli tam ukrywani żydzi, mają jakiś spis jeszcze z czasów wojny. Przciez to jest kurwa jakiś absurd, że niby pejsate skurwysyny się tam chowały, to mieszkanie ma być ich? Podobno w całej kamienicy jest kilka takich przypadków. Nie wiem ile w tym prawdy, ale to w ogóle możliwe? Jak to prawnie wygląda