Humor
1 r
3
Janusz wyniósł z zakładu kilka frezarek i postawił w poniemieckiej stodole na swoim podwórku;
Okazuje się, że Niemiec bardzo chętnie kupi produkty, które można łatwo wykonać na tych frezarkach;
W Niemczech te produkty kosztują średnio 30 marek, ale Polak sprzeda mu po 14dm;
Żeby móc sprzedawać tak tanio, zatrudnia pracownika za 4000zł na rękę na godzinę (0,2 marki niemieckiej, Niemiec w tym czasie zarabiał minimalnie 12dm/h);
Okazuje się, że chętnych są setki (PRL-owskie zakłady zostały nie tylko pozamykane, ale nawet maszyny, narzędzia czy szafki z szatni z nich zniknęły #pdk);
Wybiera kilku najlepszych;
Wśród nich jest osiemnastoletni Marcinek;
Marcinek zauważa, że mimo niskiej płacy nie ma limitu nadgodzin;
Jako jedyny w zakładzie jest młody i trzeźwy;
Dogaduje się z Januszem, że będzie miał płacone za akord;
Janusz się zgadza;
Robi średnio sześć razy więcej produktów niż inni pracownicy, robiąc nawet po 80h tygodniowo;
Jako jedyny w gminie nie przepija wypłaty;
W końcu jego samego stać na frezarkę;
Kupuje z Niemiec jakiś przestarzały model (który i tak jest kilka generacji nowszy niż te, których używa Janusz);
Marcin otwiera konkurencyjny Marcinex;
Dzięki temu, że dalej pracuje po 80-100h tygodniowo oraz sprzedaje jeszcze taniej niż Janusz, szybko dorabia się kolejnej frezarki;
Zatrudnia kilku najlepszych pracowników, jacy byli z nim w Januszexie płacąc im 10% więcej niż Janusz;
Januszex bez Marcinka i kilku innych asów zaczyna podupadać;
Marcinex tak dobrze zarządza zakładem, że kosi konkurencję nie tylko w Polsce ale i jakościowo zaczyna przebijać nawet Niemców;
Marcin jest najbogatszy w powiecie, szybko znajduje sobie żonę;
Rok mieszkają u jej rodziców, w tym czasie buduje sobie pod miastem dom;
Dom budują po godzinach pracownicy zakładu, jakościowo jest średnio za to bardzo tanio;
Rodzi się mu trójka dzieci;
Zakład śmiga coraz prężniej; Marcin ma tyle kasy, że kupił sobie nowego pasata i jeszcze mu zostało;
Na rynku pracy jest tak duże bezrobocie, że nie ma sensu podnosić wynagrodzeń;
W międzyczasie dewaluacja złotego, ale to dla niego jeszcze lepiej;
Marcin żyje jak król i co 2-3 lata kupuje jakieś duże mieszkanie w centrum miast wojewódzkich, bo ludzie z desperacji sprzedają je za pół darmo;
Nastaje 2015 rok;
Marcin ma 42 lata;
Ma trójkę dzieci, kilkanaście luksusowych atu, kilka mieszkań w całej Polsce i dziesiątki hektarów ziemi (na niektórych „już” zaczynają budować autostrady na euro 2012 #pdk);
Okazuje się, że Niemiec bardzo chętnie kupi produkty, które można łatwo wykonać na tych frezarkach;
W Niemczech te produkty kosztują średnio 30 marek, ale Polak sprzeda mu po 14dm;
Żeby móc sprzedawać tak tanio, zatrudnia pracownika za 4000zł na rękę na godzinę (0,2 marki niemieckiej, Niemiec w tym czasie zarabiał minimalnie 12dm/h);
Okazuje się, że chętnych są setki (PRL-owskie zakłady zostały nie tylko pozamykane, ale nawet maszyny, narzędzia czy szafki z szatni z nich zniknęły #pdk);
Wybiera kilku najlepszych;
Wśród nich jest osiemnastoletni Marcinek;
Marcinek zauważa, że mimo niskiej płacy nie ma limitu nadgodzin;
Jako jedyny w zakładzie jest młody i trzeźwy;
Dogaduje się z Januszem, że będzie miał płacone za akord;
Janusz się zgadza;
Robi średnio sześć razy więcej produktów niż inni pracownicy, robiąc nawet po 80h tygodniowo;
Jako jedyny w gminie nie przepija wypłaty;
W końcu jego samego stać na frezarkę;
Kupuje z Niemiec jakiś przestarzały model (który i tak jest kilka generacji nowszy niż te, których używa Janusz);
Marcin otwiera konkurencyjny Marcinex;
Dzięki temu, że dalej pracuje po 80-100h tygodniowo oraz sprzedaje jeszcze taniej niż Janusz, szybko dorabia się kolejnej frezarki;
Zatrudnia kilku najlepszych pracowników, jacy byli z nim w Januszexie płacąc im 10% więcej niż Janusz;
Januszex bez Marcinka i kilku innych asów zaczyna podupadać;
Marcinex tak dobrze zarządza zakładem, że kosi konkurencję nie tylko w Polsce ale i jakościowo zaczyna przebijać nawet Niemców;
Marcin jest najbogatszy w powiecie, szybko znajduje sobie żonę;
Rok mieszkają u jej rodziców, w tym czasie buduje sobie pod miastem dom;
Dom budują po godzinach pracownicy zakładu, jakościowo jest średnio za to bardzo tanio;
Rodzi się mu trójka dzieci;
Zakład śmiga coraz prężniej; Marcin ma tyle kasy, że kupił sobie nowego pasata i jeszcze mu zostało;
Na rynku pracy jest tak duże bezrobocie, że nie ma sensu podnosić wynagrodzeń;
W międzyczasie dewaluacja złotego, ale to dla niego jeszcze lepiej;
Marcin żyje jak król i co 2-3 lata kupuje jakieś duże mieszkanie w centrum miast wojewódzkich, bo ludzie z desperacji sprzedają je za pół darmo;
Nastaje 2015 rok;
Marcin ma 42 lata;
Ma trójkę dzieci, kilkanaście luksusowych atu, kilka mieszkań w całej Polsce i dziesiątki hektarów ziemi (na niektórych „już” zaczynają budować autostrady na euro 2012 #pdk);