Jestem studentem medycyny. Nie człowiekiem. Nie istotą żywą. Studentem.
Śpię cztery godziny, żyję na kofeinie i suchych notatkach z 2003 roku, pisanych przez jakiegoś legendarnego absolwenta zwanego tylko „Starym Pawłem”. Moje ciało to 70% stresu, 20% Red Bulla i 10% nadziei, że może tym razem asystent nie zapyta mnie o unerwienie czynnościowe śledziony (którego oczywiście nie ma, ale i tak się boję).
Ostatnio zapomniałem, jak ma na imię moja matka, ale pamiętam cykl moczowy z dokładnością do jonów. Znajomi z innych kierunków pytają, kiedy mam wolne. Śmieję się. Oni nie wiedzą. Nie ma wolnego. Jest tylko kolejny kolos.
Wczoraj podczas snu krzyczałem "nervus vagus!" przez sen. Dziewczyna się zerwała. Mówi, że "mam chłód w oczach jak z prosektorium".
Czasem patrzę w lustro i zastanawiam się, czy jeszcze jestem człowiekiem, czy już tylko chodzącym zbiorem podręczników. Ale potem przypominam sobie... że za 6 lat może, może, ktoś powie mi "panie doktorze". I znowu piję kawę, uczę się dalej, i modlę się, żeby nie umrzeć przed egzaminem z farmy.
Bo śmierć to przerwa w nauce. A przerwa to luksus, na który nie zasługuję.
Śpię cztery godziny, żyję na kofeinie i suchych notatkach z 2003 roku, pisanych przez jakiegoś legendarnego absolwenta zwanego tylko „Starym Pawłem”. Moje ciało to 70% stresu, 20% Red Bulla i 10% nadziei, że może tym razem asystent nie zapyta mnie o unerwienie czynnościowe śledziony (którego oczywiście nie ma, ale i tak się boję).
Ostatnio zapomniałem, jak ma na imię moja matka, ale pamiętam cykl moczowy z dokładnością do jonów. Znajomi z innych kierunków pytają, kiedy mam wolne. Śmieję się. Oni nie wiedzą. Nie ma wolnego. Jest tylko kolejny kolos.
Wczoraj podczas snu krzyczałem "nervus vagus!" przez sen. Dziewczyna się zerwała. Mówi, że "mam chłód w oczach jak z prosektorium".
Czasem patrzę w lustro i zastanawiam się, czy jeszcze jestem człowiekiem, czy już tylko chodzącym zbiorem podręczników. Ale potem przypominam sobie... że za 6 lat może, może, ktoś powie mi "panie doktorze". I znowu piję kawę, uczę się dalej, i modlę się, żeby nie umrzeć przed egzaminem z farmy.
Bo śmierć to przerwa w nauce. A przerwa to luksus, na który nie zasługuję.