Ostrze odłupane (filmik mam na kanale YT z tego zdarzenia) z bryłki obsydianu. Oszlifowałem krawędzie "rękojeści", dałem prosty, ale znany w epoce brązu oplot sznurkiem i drutem miedzianym.
Nadaje się do noszenia na szyji, tylko nie na gołą klatę (ostrza tną skórę bez oporu). No i jest piekielnie ostry.
Krawędź ciężko zauważalna. Tak jak odłupane tak zostało.