Humor
1 r
17
Nazywam się Kacper. Mam pasję. Niektórzy zbierają znaczki, inni kapsle po piwie, a ja... zapalniczki. Ale nie takie zwykłe, kupione w kiosku. Moje są wyjątkowe. Każda z nich ma historię. A przede wszystkim – każda została nielegalnie zdobyta z rąk znajomego.
To nie jest kradzież. To sztuka. Rytuał. Przychodzisz do mnie, dajesz ognia, ja odpalam najpierw swojego, a później twojego papierosa z anielską twarzą i ciepłym „proszę”. A potem rozmawiamy, śmiejemy się, życie płynie... a twoja zapalniczka już odpoczywa w mojej kieszeni. Cicho. Bez protestów. Bez świadków.
Niektórym się wydaje, że ją zgubili. Inni podejrzewają resztę ekipy. Jeden raz nawet koleś oskarżył swojego psa. Ale nie – to byłem ja. I teraz ta czarna Cricket leży sobie wygodnie między Zippo a pomarańczowym BICiem od Kamila, który nawet nie pali papierosów, ale zawsze nosi „na wszelki wypadek”.
Mam dużo a kolekcja ciągle się powiększa. Czasem siadam wieczorem, rozkładam je na stole, każdą oglądam z miłością. Jedna pachnie mentolowym LM-em, druga jest przypalona od częstego palenia Kuby. Każda – trofeum.
Raz się prawie wydałem. Bartek zapytał: „Ej, to nie jest przypadkiem moja zapalniczka?”
Uśmiechnąłem się tylko i powiedziałem: „Niemożliwe, stary, ta jest od wujka z Holandii.”
Więc jeśli nie możesz znaleźć swojej zapalniczki…
To może oznaczać, że byłem… lub dalej jestem w pobliżu.
To nie jest kradzież. To sztuka. Rytuał. Przychodzisz do mnie, dajesz ognia, ja odpalam najpierw swojego, a później twojego papierosa z anielską twarzą i ciepłym „proszę”. A potem rozmawiamy, śmiejemy się, życie płynie... a twoja zapalniczka już odpoczywa w mojej kieszeni. Cicho. Bez protestów. Bez świadków.
Niektórym się wydaje, że ją zgubili. Inni podejrzewają resztę ekipy. Jeden raz nawet koleś oskarżył swojego psa. Ale nie – to byłem ja. I teraz ta czarna Cricket leży sobie wygodnie między Zippo a pomarańczowym BICiem od Kamila, który nawet nie pali papierosów, ale zawsze nosi „na wszelki wypadek”.
Mam dużo a kolekcja ciągle się powiększa. Czasem siadam wieczorem, rozkładam je na stole, każdą oglądam z miłością. Jedna pachnie mentolowym LM-em, druga jest przypalona od częstego palenia Kuby. Każda – trofeum.
Raz się prawie wydałem. Bartek zapytał: „Ej, to nie jest przypadkiem moja zapalniczka?”
Uśmiechnąłem się tylko i powiedziałem: „Niemożliwe, stary, ta jest od wujka z Holandii.”
Więc jeśli nie możesz znaleźć swojej zapalniczki…
To może oznaczać, że byłem… lub dalej jestem w pobliżu.