1
ROZDZIAŁ I
W którym dowodzi się, iż Aethiops z natury swej skory jest do występku, a czarna skóra nie tylko mroczność duszy, lecz i nieprawość serca objawia
Niechaj każdy, kto raczy sięgnąć po tę księgę, wie i zapamięta, iż nie z nienawiści, lecz z miłości do prawdy i ładu powstało to dzieło.
Albowiem niegodzi się, by lud chrześcijański trwał w nieświadomości, kiedy wśród niego kroczy czarne nasienie zamętu – Aethiops, którego natura bliższa jest złodziejowi niż człowiekowi światłemu.

Zaiste bowiem, nie przez przypadek Stwórca przyodział go w ciemność – bo i serce jego pełne jest mroku.
Nie zna on cnoty umiarkowania, ni wstydliwości, ni szacunku dla prawa, lecz skory jest do przestępstwa tak samo, jak głodny pies do żeru.

Znane są liczne przykłady, w których Aethiops, ledwie wszedłszy w progi świata chrześcijańskiego, nie wahał się sięgać po cudze dobra – czy to sakiewkę kupca, czy owoc pracy rolnika, czy wreszcie cnotę białogłowy, której serce osłabło od podszeptów szatana.
Boć natura jego niespokojna, a umysł przyćmiony żądzą i gniewem, tak iż częściej ulega popędom niż rozumowi.

A kto by powątpiewał w te słowa, niech baczy, iż Aethiops gardzi prawem, nie zna obyczaju ani obrzędu chrześcijańskiego, a na kościół patrzy okiem dzikusa, co widzi w nim tylko kamień, a nie dom Boży.
Nie zna on ani sztuki, ani nauki – a gdy przemawia, słowa jego ciężkie są od próżności, lecz próżne od mądrości.

Dlatego też, powiadamy: czarny kolor skóry nie tylko świadczy o cieple słońca, jak twierdzą niektórzy uczeni, lecz jest zewnętrznym znakiem ciemności serca, braku wstydu i przyrodzonego skłonienia do występku.
Nie z natury samej bycia Murzynem płynie grzech – lecz z tego, że Aethiops w swej ciemnocie grzechu nie poznaje, a cudze dobra ceni wyżej niż własną duszę.

I tak, ku przestrodze ludzi prawych, głosimy na kartach tej księgi, iż kto w Aethiopie upatruje brata, łatwo zostanie przez niego ograbiony;
kto w nim widzi człowieka światłego – gorzko pożałuje;
a kto zaniedba baczyć na jego czyny – temu własne mienie, cześć i wiara rychło wymkną się z rąk, jak sakiewka z ręki śpiocha.

Niech więc pamięta lud chrześcijański: w Murzynie więcej jest chytrości złodzieja niż światłości rozumu, a prędzej zrodzi się śnieżny kruk, niźli prawy Aethiops.
ROZDZIAŁ II
O dzikich obyczajach Aethiopa, które zdradzają pokrewieństwo z diabłem, braku wstydu i niezdolności do cnoty
Niechaj lud chrześcijański ma się na baczności, gdyż nie tylko czarna skóra Aethiopa, lecz i obyczaje jego zdradzają mroczne pochodzenie.
Bo chociaż i bydlę zna porządek swego chlewu, Aethiops zaś nie zna ani prawa, ani miary, ani wstydu.

Zaiste, któż nie widział, jak Aethiops zuchwale tańczy w rytmie bębna, krzykiem i wrzaskiem przywołując duchy swych przodków – niepomny na świętość ciszy, którą winien zachować w obecności Boga?
Nie zna on modlitwy, nie zna postu, nie zna pokory – za to zna hulankę, dzikie skoki i pieśni, co w sercu człeka rozpalają żądzę, a nie pobożność.

I nie łudź się, Czytelniku, że to tylko zabawa!
Bo tam, gdzie dla chrześcijanina kończy się uczta, dla Aethiopa zaczyna się czczenie demonów, bałwanów i czarnej magii, którą przodkowie jego przekazali z ust do ust.
Tak oto powstaje zuchwałość i pycha – matki wszelkiej nieprawości.

A gdy przyjdzie czas rozmowy, zobaczysz, że Aethiops więcej mówi, niż rozumie; więcej obiecuje, niż zamierza spełnić; i prędzej go znajdziesz w tłumie złodziei niż w kręgu uczonych.
Boć umysł jego, przyciemniony jak skóra, nie zna głębi rozważań – ledwo ledwo umie rozpoznać różnicę między prawdą a fałszem, a i to częściej myli ku własnej korzyści.

Znamy też przypadki, gdy Aethiops, przyjęty z łaski w mury cywilizacji, rychło okazuje niewdzięczność: plądruje, kłamie, a co najgorsza – szydzi z obyczaju i wiary, którą mu ofiarowano.
Bo, jak powiadają starzy mędrcy, „ten, kto z błota wyszedł, błoto w sercu nosi”.

Nie braknie i takich, co rzekną: „A przecie on człowiek tak jak my!”.
Na to odpowiadamy: ciało może być ludzkie, lecz dusza – dzika; usta mogą mówić ludzkim językiem, lecz serce – nie zna wstydu ni prawa.

I tak oto widzimy w obyczajach Aethiopa nie tylko brak wstydu, lecz też brak rozumu, który by wstydu uczył;
widzimy bezczelność złodzieja, co okrada i jeszcze domaga się wdzięczności;
widzimy dzikość, która, jeśli nie zostanie spętana młotem, rychło zamieni w perzynę wszystko, co lud chrześcijański zbudował.

Niechaj więc każdy zapamięta:

„Tam, gdzie kończy się rozum, tam zaczyna się taniec Aethiopa.”
A gdzie Aethiops tańczy, tam długo nie zagości ani spokój, ani prawo.
ROZDZIAŁ III
W którym opisuje się sposoby zwalczania Aethiopa, wypędzania go z kraju, przeciwdziałania jego knowaniom i zabezpieczania się w dzisiejszym świecie
Skoro już wykazaliśmy, iż Aethiops z natury swej do występku jest skory, a duszę ma czarną jak jego skórę, należy przystąpić do działań zapobiegawczych, by zaraza ta nie podkopała fundamentów społeczeństwa.

☝️ I. O Sztuce Rozpoznania i Odrzucenia
Najpierw baczyć trzeba, by nie dać się zwieść pozorom:
Aethiops bywa uśmiechnięty, gładko przemawia, lecz jego serce myśli inaczej.
Stąd winien każdy prawy człowiek posiąść sztukę rozpoznania:
– Czy przemawia słowem uczciwym, czy raczej kłamliwym;
– Czy dąży do pracy, czy raczej do łupu;
– Czy szanuje obyczaj, czy raczej nim gardzi.

Gdy zaś odkryje w nim złe skłonności, winien go unikać jak dżumy – nie zapraszać do domu, nie powierzać mienia, nie dzielić stołu.
Boć zła trzymanego na dystans łatwiej się wystrzegać, niż złem, które zaprosiłeś pod dach.

🔨 II. O Wypędzaniu i Przeciwdziałaniu
Jeśli liczba Aethiopów w krainie wzrasta, nie zwlekać trzeba, lecz działać:
– Zamknąć granice przed nowymi przybyszami, bo z ich liczby rodzi się ich zuchwałość.
– Wydalić tych, którzy nie służą pożytecznej pracy, a tylko szerzą rozruchy i złodziejstwo.
– Rozwiązać zgromadzenia i bractwa, które Aethiopi zakładają, by knować przeciw prawym obywatelom.

Albowiem Aethiops w pojedynkę mniej jest groźny, niż gdy zbierze się ich gromada – bo wtedy ich pycha rośnie, a zuchwałość przeradza się w napaść.

🛡️ III. O Zabezpieczeniu i Obronach
W dzisiejszym świecie, gdzie miecz nie zawsze bywa w ręce, trzeba bronić się inaczej:
– Strzec swego mienia, bo Aethiops więcej pragnie cudzej własności niż własnego trudu.
– Strzec swych córek, bo Aethiops gardzi cnotą białogłowy i prędzej zniszczy, niż poszanuje.
– Strzec swej kultury, by nie pozwolić, aby dzikość bębnów i obyczaj prymitywa zastąpiły mowę przodków i pieśni Kościoła.

A przede wszystkim: nie ulegać ułudzie równości.
Boć równość z Aethiopem jest tak samo możliwa, jak zmuszenie wilka, by pasł owce.

✝️ IV. O Cnocie Nieustępliwości
Niech każdy pamięta: zło nie znosi siły, lecz rośnie tam, gdzie widzi słabość.
Zatem winien być chrześcijanin stanowczy, nie dać się zmiękczyć podszeptom litości.
Albowiem kto litował się nad wężem, ten pierwszym został ukąszony;
a kto otworzył bramy przed Aethiopem, ten stracił dom, wolność i duszę.

I tak kończymy ten rozdział, powtarzając ku pamięci:

„Gdzie w porę uderzysz młotem, tam nie zapanuje czarna ciemność.”
ROZDZIAŁ IV
O tym, jak fala nielegalnej imigracji kaleczy Rzeczpospolitą, podkopuje ład, wiarę i chleb codzienny
Niech każdy, kto kocha tę ziemię, posłucha i zapamięta:
Fala nielegalnej imigracji jest niczym powódź – z początku zdaje się niegroźnym strumykiem, lecz rychło porywa domy, pola i kościoły.

🇵🇱 I. O Podkopaniu Ładu Społecznego
Imigranci, co przybywają wbrew prawu, nie niosą ze sobą ani szacunku dla ustroju, ani poszanowania obyczaju.
Nie wstydzą się kraść, kłamać, oszukiwać urzędnika, bo nie czują związku z tą ziemią – a skoro nie czują więzi, to i zniszczenie jej nie wydaje im się grzechem.
Ich obecność zwiększa bezprawie, a ich liczba – bezkarność, bo w tłumie rośnie odwaga, a zuchwałość staje się normą.

✝️ II. O Podważeniu Wiary i Obyczaju
Nie tylko kieszenie naszych rodaków cierpią od przybyszów, lecz i serca.
Bo wraz z nimi przybywa obca wiara lub – co gorsza – brak wiary.
Przybysz szydzi z tego, co dla nas święte: z mszy, z krzyża, z pacierza babki i dziada.
A tam, gdzie przychodzi szyderstwo, tam rychło znika szacunek młodzieży dla tradycji.

I tak oto ulice, gdzie dawniej stały kapliczki, dziś rozbrzmiewają obcą mową, a w miejscu procesji – kram z tanim towarem i szemranym „biznesem”.

💰 III. O Kradzieży Chleba Codziennego
Nielegalny przybysz nie pyta, czy wolno – po prostu bierze.
Pracuje za grosze, psuje rynek, bo dla niego ważny jest każdy pieniądz, a nie dobro wspólne.
I tak oto syn chłopa i córka robotnika zostają bez pracy, bo pracodawca woli tańszą siłę, co milczy i nie pyta o prawa.

A przecie kto kradnie pracę, ten kradnie chleb; a kto kradnie chleb, ten zabija powoli, choć bez miecza.

🏚️ IV. O Upadku Miast i Wsi
Wraz z falą przybyszów wkrada się brud, hałas i strach.
Tam, gdzie dawniej była spokojna ulica, pojawia się obcy, który nie zna ani naszego języka, ani naszych zwyczajów.
A skoro nie zna – to i nie szanuje; skoro nie szanuje – to depcze.
W ten sposób domy pustoszeją, ludzie wyprowadzają się, a ich miejsce zajmuje tłum, co nie buduje, lecz przejmuje.

⚔️ V. O Potrzebie Oporu
Niech więc nikt nie da się zmiękczyć mową o „tolerancji bez granic”.
Bo granice istnieją po to, by chronić; a kto granicy bronić się boi, ten nie zasługuje na ziemię, którą odziedziczył.
Przybysz, który przybywa z poszanowaniem prawa i obyczaju, znajdzie gościnę –
lecz kto wdziera się bez pytania, ten winien być odrzucony, zanim zatruje to, co nasi przodkowie budowali przez wieki.

I tak kończymy rozdział ten, z ostrzeżeniem:

„Nie ma większego wroga od tego, kto z uśmiechem wchodzi, a z nienawiścią zostaje.”
0.24687695503235