Każda matka ma swój typ faceta.
Moja? Paranoiczny alkoholik z duszą ośmiolatka i twarzą po starciu z bykiem, czyli mój ojczym Michał.
Człowiek z noskiem tak złamanym, że sam myśli, iż jest nosorożcem.
Po rozwodzie matki z ojcem, ona cofnęła się w rozwoju do wieku 16 lat i znowu śpiewała pod prysznicem „Nothing Else Matters” w wersji gotyckiego buntownika.
I wtedy wpadł Michał – budowlaniec z Niemiec, ekspert od piwa i samozwańczy obrońca praw „biednych ludzi gnębionych przez system”.
Uwielbiał dwie rzeczy: Piasta i mocne dawki paranoi.
Paranoja na poziomie PRO
Michał od rana powtarzał, że wszyscy chcą go zniszczyć:
ąsiad z przeciwka
Kurierzy dostarczający paczki
Kamery w sklepie
Nawet kaczki w stawie mają mikrofony
W jednej z nocy obudził się przekonany, że ktoś wyłączył mu gaz, bo „to forma cichej wojny psychicznej” po czym okazało się że od 3 miesiecy nie opłacał rachunków.....
Biegał po domu z latarką i... piwem, bo jak twierdził, „alkohol to jedyna stała w jego życiu i tłumi ból istnienia ”.
Choroba dwubiegunowa? Nie – wojna cywilizacji!
Michał potrafił płakać przy reklamie piwa, a pięć minut później darł się, że świat chce go ukraść.
Zdarzały się dni, kiedy przez 8 godzin potrafił nie odezwać się do nikogo, a potem wykrzyczeć całej rodzinie, że „są robotami z StarTreka”.
Epicka batalia z policją
A teraz najlepsze.
Mój chłopak – asystent prezesa w firmie budowlanej – załatwił Michałowi pracę w Polsce.
Michał miał jeździć busem, wozić materiały i generalnie robić porządek na budowie.
Ale Michał nie przyszedł.
Bo tego dnia wdał się w walkę z... policją.
Według niego, pan policjant zaczął go śledzić, podsłuchiwać, prowokować i zmuszać do przyznania się do rzeczy, których nawet nie pamiętał.
Na ulicy walczył z wyimaginowanymi przeciwnikami, próbował uciekać przez żywopłot.
Skończyło się tym, że wylądował na kostce brukowej a potem z monitoringiem na nodze w areszcie domowym, gdzie musiał śpiewać kołysanki dla swoich halucynacji.
8-latek w ciele dorosłego mężczyzny
Michał obraża się na cały świat jak rozkapryszony przedszkolak.
„Dlaczego świat nie rozumie mojej misji?”, pyta patrząc na pustą ścianę.
„Nikt mnie nie kocha. Nikt mnie nie rozumie. Ale ja mam godność”, powtarza, wycierając nos w rękaw.
Kiedy ktoś ośmieli się zwrócić mu uwagę, Michał znika na kilka dni, chowając się z piwem i teoriami spiskowymi u swojej Mamy.
Trzeba go przepraszać za wszystko – za pogodę, za inflację, nawet za to, że “ktoś tu oddycha za głośno”.
Głosy? To tylko przyjaciele
Michał słyszy głosy.
Nie, to nie duchy, to przyjaciele.
Czasem twierdzi, że sąsiad zza ściany planuje sprzedać go Rosjanom, a innym razem, że w ścianie mieszka tajna kamera z mikrofonem, który słucha jego myśli i przekazuje je do… piekła ale przyjaciele go ochronią.
Największym głosem w jego głowie jest jednak Piast – wierny kompan w każdej bitwie, która toczy się w jego mózgu.
Epilog
Mój chłopak zrozumiał, że zatrudnianie Michała to jak zapalanie lontu przy beczce z dynamitem.
Teraz trzyma się z daleka, a ja modlę się, żeby „ta cała konspiracja się skończyła” i żeby Michał znalazł spokój – choćby w butelce piwa.
Moja matka pytana czemu z nim jest mówi że ,,bardzo jej pomaga" czytaj przywozi pieniądzę i czyści komin.
A ja zastanaiam się czy aby na pewno nikt nie podrzucił mnie do tej rodziny lub może zaszła pomyłka w szpitalu.
Moja? Paranoiczny alkoholik z duszą ośmiolatka i twarzą po starciu z bykiem, czyli mój ojczym Michał.
Człowiek z noskiem tak złamanym, że sam myśli, iż jest nosorożcem.
Po rozwodzie matki z ojcem, ona cofnęła się w rozwoju do wieku 16 lat i znowu śpiewała pod prysznicem „Nothing Else Matters” w wersji gotyckiego buntownika.
I wtedy wpadł Michał – budowlaniec z Niemiec, ekspert od piwa i samozwańczy obrońca praw „biednych ludzi gnębionych przez system”.
Uwielbiał dwie rzeczy: Piasta i mocne dawki paranoi.
Paranoja na poziomie PRO
Michał od rana powtarzał, że wszyscy chcą go zniszczyć:
ąsiad z przeciwka
Kurierzy dostarczający paczki
Kamery w sklepie
Nawet kaczki w stawie mają mikrofony
W jednej z nocy obudził się przekonany, że ktoś wyłączył mu gaz, bo „to forma cichej wojny psychicznej” po czym okazało się że od 3 miesiecy nie opłacał rachunków.....
Biegał po domu z latarką i... piwem, bo jak twierdził, „alkohol to jedyna stała w jego życiu i tłumi ból istnienia ”.
Choroba dwubiegunowa? Nie – wojna cywilizacji!
Michał potrafił płakać przy reklamie piwa, a pięć minut później darł się, że świat chce go ukraść.
Zdarzały się dni, kiedy przez 8 godzin potrafił nie odezwać się do nikogo, a potem wykrzyczeć całej rodzinie, że „są robotami z StarTreka”.
Epicka batalia z policją
A teraz najlepsze.
Mój chłopak – asystent prezesa w firmie budowlanej – załatwił Michałowi pracę w Polsce.
Michał miał jeździć busem, wozić materiały i generalnie robić porządek na budowie.
Ale Michał nie przyszedł.
Bo tego dnia wdał się w walkę z... policją.
Według niego, pan policjant zaczął go śledzić, podsłuchiwać, prowokować i zmuszać do przyznania się do rzeczy, których nawet nie pamiętał.
Na ulicy walczył z wyimaginowanymi przeciwnikami, próbował uciekać przez żywopłot.
Skończyło się tym, że wylądował na kostce brukowej a potem z monitoringiem na nodze w areszcie domowym, gdzie musiał śpiewać kołysanki dla swoich halucynacji.
8-latek w ciele dorosłego mężczyzny
Michał obraża się na cały świat jak rozkapryszony przedszkolak.
„Dlaczego świat nie rozumie mojej misji?”, pyta patrząc na pustą ścianę.
„Nikt mnie nie kocha. Nikt mnie nie rozumie. Ale ja mam godność”, powtarza, wycierając nos w rękaw.
Kiedy ktoś ośmieli się zwrócić mu uwagę, Michał znika na kilka dni, chowając się z piwem i teoriami spiskowymi u swojej Mamy.
Trzeba go przepraszać za wszystko – za pogodę, za inflację, nawet za to, że “ktoś tu oddycha za głośno”.
Głosy? To tylko przyjaciele
Michał słyszy głosy.
Nie, to nie duchy, to przyjaciele.
Czasem twierdzi, że sąsiad zza ściany planuje sprzedać go Rosjanom, a innym razem, że w ścianie mieszka tajna kamera z mikrofonem, który słucha jego myśli i przekazuje je do… piekła ale przyjaciele go ochronią.
Największym głosem w jego głowie jest jednak Piast – wierny kompan w każdej bitwie, która toczy się w jego mózgu.
Epilog
Mój chłopak zrozumiał, że zatrudnianie Michała to jak zapalanie lontu przy beczce z dynamitem.
Teraz trzyma się z daleka, a ja modlę się, żeby „ta cała konspiracja się skończyła” i żeby Michał znalazł spokój – choćby w butelce piwa.
Moja matka pytana czemu z nim jest mówi że ,,bardzo jej pomaga" czytaj przywozi pieniądzę i czyści komin.
A ja zastanaiam się czy aby na pewno nikt nie podrzucił mnie do tej rodziny lub może zaszła pomyłka w szpitalu.