43
Witam. Jak powszechnie wiadomo JBZD to kopalnia wiedzy więc na pewno dowiem się tu jak zwalczyć "oponę" z brzucha.
Tak wiem mniej żreć, deficyt kaloryczny bla bla...
35 lat , 195cm i 90kg. Niby bmi w normie i nie mam nadwagi, ale jestem wszędzie szczupły oprócz okolic brzucha i boczków.

Zawdzięczam to pracy siedzącej i nocnemu żarciu. Rano wybiegam na pusty brzuch i nie jestem głodny do tej 10-11 za to pod wieczór robię kurwa danie dla pięciu osób i zjadam sam. Kulam się do łóżka i idę spać xD

W końcu mówię dość, bo już nie mam spodni w szafie.

Siłka już wjechała 2x tydzień
Rower 15 do 20 kilometrów 2x tydzień 
Dziś zamówiem jeszcze rolki do włóczenia się po okolicy póki pogoda będzie. Zawsze to kilka kalorii.

Tylko jak to żarcie uregulować? Niby to proste, ale ta pokusa wjebania pizzy przed spaniem mnie przerasta.

Są jakieś specyfiki na hamowanie apetytu? Czytałem o Garcina Cambioga. Zamówiem.
Coś jeszcze? Kurłe na ozempic raczej mnie nie stać.

Mogę zmienić dietę na wysokobiałkową wykluczając węglowodany tak by na dłużej czuć się sytym? Słodyczy nie jem. Kawy nie słodzę. Ile czasu sobie dać na efekty? 

Ps. Prosiłem mamę żeby mnie zapisała do lekarza na konsultacje, ale ta się wydziera, że już duży jestem i mam to zrobić sam.
Poradnia dietetyczna
0.079959154129028