4
[Dziennik prywatny | Fragmenty notatek znalezionych w porzuconym laptopie na terenie badań — autor nieznany]

15 września
Mieszkam na osiedlu Brzozowy Dwór od siedmiu lat. Blok jak każdy inny: dziewięć pięter, klatka B, winda rzadko działa. Wszystko jak trzeba. Do wczoraj.

Pani Kaleta z mieszkania 6C poprosiła mnie, żebym pomógł jej znaleźć… kuchnię. Myślałem, że się pomyliłem, ale powiedziała dokładnie to:

> — Kuchnia zniknęła. Wstałam rano, chciałam zrobić kawę, a zamiast kuchni jest drugi przedpokój.



Poszedłem. I serio — za drzwiami, gdzie zawsze była jej kuchnia, był drugi korytarz, jakby powielony. Te same buty, ten sam wieszak. A kuchnia… nie było śladu.

Powiedziała tylko:

> — Ale nie martw się, to już drugi raz. Wróci. Zazwyczaj wraca po trzeciej.



Zrobiło mi się zimno. Z jakiegoś powodu wiedziała, że przestrzeń wraca, jakby to było normalne.


---

16 września
Musiałem to sprawdzić. Poszedłem do siebie, otworzyłem program do rysowania schematów pomieszczeń. Znam ten blok jak własną kieszeń. Ale gdy zacząłem mierzyć odległości...

Mój korytarz miał 8 metrów. Dzień wcześniej miał 6.

Zmieniłem kąty, przesunąłem ścianę. Wszystko się nie zgadzało. Nawet próbowałem liczyć kroki — raz miałem 14, raz 9.

Nie da się zrozumieć, gdzie kończy się mieszkanie, a zaczyna coś innego.


---

17 września
Noc. Obudził mnie dźwięk, którego nie da się opisać. Jakby ściana przeciągała się przez inną ścianę, albo… jakby ktoś powoli przesuwał mi pokój o kilka centymetrów w lewo.

Wyszedłem do łazienki. Nie było łazienki. Był balkon. Ale mój balkon jest po drugiej stronie mieszkania. Spojrzałem za siebie — drzwi zniknęły.

To już nie jest mój dom. To coś gra wewnętrzną architekturą.


---

18 września
Pani Kaleta się wyprowadziła. W milczeniu. Nie spakowała nawet lodówki. Jej mieszkanie jest teraz całkowicie puste, ale coś jest nie tak.

Drzwi do 6C otwierają się w prawo, a nie w lewo. Przysięgam — zawsze otwierały się w lewo.

Rano próbowałem wejść do piwnicy — klatka schodowa była jakby głębsza, jakby ktoś ją rozwijał jak papier toaletowy. A potem zauważyłem:

Z okna widzę własne okno. I siebie. Ale nie jestem przy nim.


---

19 września
Już nie jestem pewien, czy śpię. Przestrzeń wokół mnie... uczy się mnie. Testuje granice tego, co uznaję za normalne.

Zrobiłem zdjęcie swojego przedpokoju. Otworzyłem je po godzinie — na zdjęciu nie ma drzwi. Jest ściana.

Ale ja przez te drzwi wyszedłem.


---

20 września
Wróciłem z pracy. Moje mieszkanie nie było tam, gdzie zawsze. Przeszedłem piętro wyżej, i nagle było tam. Ale numer się zmienił — było 6C.

To nie jest mój blok. Ale wygląda identycznie. Tylko że liczby się nie zgadzają.

Na jednym piętrze są trzy mieszkania 6C.

Nie wiem, do którego należę.


---

21 września
Ostatnia rzecz, jaką napiszę: przestrzeń nie jest stała. Zawsze myśleliśmy, że podłoga jest tam, gdzie stawiasz nogę. Ale co jeśli podłoga przestaje rozumieć, gdzie powinna być?

Nie czuję się nawiedzany.
0.29231810569763