3
W UK właśnie zaliczyli hard reset mózgu. Dr K i jego żona zostali zgarnięci z własnego domu, skuci przy dzieciach, bo... wysłali parę wkurwionych maili. Do kogo? Do biskupa i byłego księdza, który — uwaga — został wydalony ze stanu duchownego za molestowanie dzieci, a mimo to dalej sobie grasuje po UK i Irlandii z dostępem do dzieci. Wszystko za cichym przyzwoleniem swojego „pasterza”.

Dr K napisał, że to patologia. Bez gróźb, bez wyzwisk — po prostu wkurwiony ojciec i człowiek z kręgosłupem. No ale biskup i jego koleżka się obrazili i pobiegli na policję z płaczem o „nękanie”. A księżulo dorzucił jeszcze bajeczkę, że Dr K podał jego adres i zachęcał do pobicia. Żadnych dowodów, zero sensu. Ale nie szkodzi!

Trzy radiowozy, kajdanki, dzieci zostawione same sobie — jakby tam prowadzili laboratorium kokainy, a nie rodzinę z zasadami. Po dwóch miesiącach śledztwa... sprawa umorzona, bo nic tam nie było. Szok?

I teraz najlepsze: Dr K planuje pozew o bezprawne zatrzymanie i uprowadzenie dzieci. I bardzo kurwa dobrze.

Tymczasem na ulicach UK: kradzieże, rozboje, patologia, a policji brak.
Ale jak napiszesz maila księdzu-pedofilowi — to wtedy masz helikopter na dachu i SWAT pod drzwiami.
0.064851045608521