Wrogowie (jeśli myślisz, że ich nie ma, bo nie prowadzimy wojny konwencjonalnej, to szczyt naiwności) tylko czekają, aż z dokręconą śrubą, omamieni ulotnym luksusem, betonową klatką, złomem na bateryjkę, będziemy im wszystko oddawać za bezcen, "bo nie opłaca się remontować", "bo nierentowne", "bo po co ci to", będziemy wybierać władze oddające wrogom grunty na własność, dające im ulgi, a nam wyższe podatki, żebyśmy za dużo nie mieli. Jednocześnie będą napuszczać jednych na drugich, miasto na wieś, biedotę na klasę średnią, klasę średnią na "burżuazję", bogatych na "plebs", ucznia na nauczyciela po to, żebyśmy nie myśleli o tych, którzy na naszej zawiści korzystają.
Nie pozwólmy, aby przyszłe pokolenia harowały na cudzych polach za zupę z kartofli (a tak było za naszych babć, przypominam), o ile właściciele łaskawie pozwolą na to.
W dzisiejszych czasach da się zrobić użytek nawet z nieugorów, wpływowi "inwestorzy" za nasze podatki dostaną nawet dotacje na farmę fotowoltaiki, magazyn, montownię.
Jeśli zastanawiasz się nad sprzedażą gruntu lub akcji, które może jeszcze gdzieś masz po uwłaszczeniu, przemyśl to jeszcze raz.
Jeśli wójt, burmistrz lub poseł podpisał się pod ustawą, na której korzystają wybrane firmy spoza regionu, a nie własne, nie wybieraj go znów. Nie dawaj drugiej szansy skorumpowanym kłamcom.
Jeśli sprzedajesz się za błyskotki, nie dziw się czemu masz drogie media i paliwa. Nie dziw się, że musisz zapitalać w fabryce na czyjeś dobra. Nie dziw się, kiedy ta fabryka się zwija, a ludzie idą na bruk, jak tylko skończy się dotacja lub gdzieś indziej znajdzie się tańsza siła robocza.