Marcin miał 17 lat i był uzależniony od JebzDzidy. Każdej nocy, gdy jego ojciec, pan Tomek, kładł się spać, Marcin otwierał laptopa i zanurzał się w świat czarnego humoru. Memy o depresji, absurdalne żarty i komentarze społeczności „Dzidki” były jego ucieczką od szarej rzeczywistości małego miasteczka pod Lublinem. Jego ojciec, z zawodu informatyk, nie raz groził, że odetnie mu internet, jeśli nie przestanie zarywać nocy, ale Marcin tylko wzruszał ramionami. „To tylko memy, tata” – mawiał.
Tej nocy, gdy zegar wybił pierwszą w nocy, Marcin znów siedział w swoim pokoju, przewijając feed JebzDzidy. Świeże memy, jak zwykle, wywoływały u niego chichot, ale coś było nie tak. Strona ładowała się z opóźnieniem, a niektóre obrazki migotały, jakby miały błąd renderowania. W sekcji komentarzy pojawiło się coś dziwnego – wszystkie wpisy były podpisane „AdamW”. Marcin znał tę legendę. AdamW, tajemniczy użytkownik, który rzekomo opublikował mema zapowiadającego jego własną śmierć, po czym zniknął. Plotki mówiły, że to żart, że Adam wrócił i zdementował historię, ale w głębi duszy Marcin czuł, że coś w tej opowieści jest prawdziwe.
Pierwszy mem, który przykuł jego uwagę, był prosty: czarno-biały obrazek z napisem „Kiedy siedzisz po nocach, a coś patrzy na ciebie z ciemności”. Tło wyglądało dziwnie znajomo – stare tapety w kwiaty, takie same jak w jego pokoju. Marcin spojrzał za siebie, ale pokój tonął w mroku. „Przypadek” – pomyślał, przewijając dalej. Kolejny mem był jeszcze bardziej niepokojący. Zdjęcie jego własnej ulicy, zrobione nocą, z latarnią rzucającą długi cień. Podpis głosił: „AdamW wie, gdzie mieszkasz”. Serce Marcina zadrgało. „Ktoś robi sobie jaja” – mruknął, ale ręce mu się trzęsły.
Strona zaczęła żyć własnym życiem. Feed przewijał się sam, wyświetlając kolejne memy. Jeden pokazywał jego biurko, z otwartym laptopem i puszką energetyka – dokładnie taką, jaką miał przed sobą. „Kiedy myślisz, że to tylko mem, ale on patrzy przez twoje okno” – głosił podpis. Marcin zerknął na okno, ale zasłony były zaciągnięte. Usłyszał cichy trzask, jakby ktoś delikatnie zastukał w szybę. Poderwał się, odsuwając zasłonę, ale na zewnątrz nikogo nie było. Tylko latarnia migotała, jakby miała zaraz zgasnąć.
Wrócił do laptopa, który teraz wyświetlał filmik. Kliknął, choć coś w nim krzyczało, by tego nie robił. Obraz pokazywał jego pokój – ujęcie z góry, jakby kamera była w suficie. Widział siebie, siedzącego przy biurku, wpatrzonego w ekran. Ale w rogu pokoju, w cieniu, stała wysoka, niewyraźna postać. Jej twarz była zamazana, ale Marcin mógłby przysiąc, że się uśmiechała. Odwrócił się gwałtownie – nikogo tam nie było. Ale w filmiku postać powoli zbliżała się do jego pleców.
Tej nocy, gdy zegar wybił pierwszą w nocy, Marcin znów siedział w swoim pokoju, przewijając feed JebzDzidy. Świeże memy, jak zwykle, wywoływały u niego chichot, ale coś było nie tak. Strona ładowała się z opóźnieniem, a niektóre obrazki migotały, jakby miały błąd renderowania. W sekcji komentarzy pojawiło się coś dziwnego – wszystkie wpisy były podpisane „AdamW”. Marcin znał tę legendę. AdamW, tajemniczy użytkownik, który rzekomo opublikował mema zapowiadającego jego własną śmierć, po czym zniknął. Plotki mówiły, że to żart, że Adam wrócił i zdementował historię, ale w głębi duszy Marcin czuł, że coś w tej opowieści jest prawdziwe.
Pierwszy mem, który przykuł jego uwagę, był prosty: czarno-biały obrazek z napisem „Kiedy siedzisz po nocach, a coś patrzy na ciebie z ciemności”. Tło wyglądało dziwnie znajomo – stare tapety w kwiaty, takie same jak w jego pokoju. Marcin spojrzał za siebie, ale pokój tonął w mroku. „Przypadek” – pomyślał, przewijając dalej. Kolejny mem był jeszcze bardziej niepokojący. Zdjęcie jego własnej ulicy, zrobione nocą, z latarnią rzucającą długi cień. Podpis głosił: „AdamW wie, gdzie mieszkasz”. Serce Marcina zadrgało. „Ktoś robi sobie jaja” – mruknął, ale ręce mu się trzęsły.
Strona zaczęła żyć własnym życiem. Feed przewijał się sam, wyświetlając kolejne memy. Jeden pokazywał jego biurko, z otwartym laptopem i puszką energetyka – dokładnie taką, jaką miał przed sobą. „Kiedy myślisz, że to tylko mem, ale on patrzy przez twoje okno” – głosił podpis. Marcin zerknął na okno, ale zasłony były zaciągnięte. Usłyszał cichy trzask, jakby ktoś delikatnie zastukał w szybę. Poderwał się, odsuwając zasłonę, ale na zewnątrz nikogo nie było. Tylko latarnia migotała, jakby miała zaraz zgasnąć.
Wrócił do laptopa, który teraz wyświetlał filmik. Kliknął, choć coś w nim krzyczało, by tego nie robił. Obraz pokazywał jego pokój – ujęcie z góry, jakby kamera była w suficie. Widział siebie, siedzącego przy biurku, wpatrzonego w ekran. Ale w rogu pokoju, w cieniu, stała wysoka, niewyraźna postać. Jej twarz była zamazana, ale Marcin mógłby przysiąc, że się uśmiechała. Odwrócił się gwałtownie – nikogo tam nie było. Ale w filmiku postać powoli zbliżała się do jego pleców.
„To nie dzieje się naprawdę!” – krzyknął, próbując wyłączyć laptop. Przycisk zasilania nie działał. Ekran zamigotał, a strona JebzDzidy wyświetliła nowy mem. Był to obraz jego własnej twarzy, zrobiony tej nocy, z oczami pełnymi strachu. Podpis brzmiał: „AdamW zaprasza cię do gry. Opublikuj mema albo nigdy nie zaśniesz”. Klawiatura zaczęła pisać sama. Palce Marcina, wbrew jego woli, wystukiwały: „Kiedy chcesz spać, ale AdamW mówi: jeszcze jeden mem”. Obok pojawiło się zdjęcie jego łóżka, z cieniem postaci stojącej nad nim.
Pokój wypełnił się szumem, jakby setki głosów szeptały przez głośniki laptopa. Marcin usłyszał kroki na schodach – powolne, ciężkie, jakby ktoś wspinał się do jego pokoju. Drzwi były zamknięte, ale klamka zaczęła się poruszać. „Tata, to ty?!” – krzyknął, ale nikt nie odpowiedział. Zamiast tego ekran laptopa zgasł, a w ciemności rozległ się niski, gardłowy śmiech.
Nagle drzwi się otworzyły. Marcin wrzasnął, ale światło zapaliło się, oślepiając go. W progu stał jego ojciec, pan Tomek, z szerokim uśmiechem na twarzy. „Idź już spać, idioto ~Tata” – powiedział, wskazując na ekran laptopa. Marcin spojrzał – strona JebzDzidy wyświetlała nowy mem, z jego przerażoną twarzą i podpisem: „Kiedy myślisz, że to AdamW, ale to twój stary robi ci żart roku"
Pokój wypełnił się szumem, jakby setki głosów szeptały przez głośniki laptopa. Marcin usłyszał kroki na schodach – powolne, ciężkie, jakby ktoś wspinał się do jego pokoju. Drzwi były zamknięte, ale klamka zaczęła się poruszać. „Tata, to ty?!” – krzyknął, ale nikt nie odpowiedział. Zamiast tego ekran laptopa zgasł, a w ciemności rozległ się niski, gardłowy śmiech.
Nagle drzwi się otworzyły. Marcin wrzasnął, ale światło zapaliło się, oślepiając go. W progu stał jego ojciec, pan Tomek, z szerokim uśmiechem na twarzy. „Idź już spać, idioto ~Tata” – powiedział, wskazując na ekran laptopa. Marcin spojrzał – strona JebzDzidy wyświetlała nowy mem, z jego przerażoną twarzą i podpisem: „Kiedy myślisz, że to AdamW, ale to twój stary robi ci żart roku"