8
Jed­ną z naj­po­pu­lar­niej­szych le­gend zwią­za­nych z Choj­ni­kiem jest hi­sto­ria Ku­ne­gun­dy, cór­ki ma­ło roz­gar­nię­te­go kasz­te­la­na, któ­ry po pi­ja­ku chcąc u­do­wod­nić in­nym włas­ną od­wa­gę pos­ta­no­wił ob­jec­hać swój pięk­ny za­mek kon­no, po półkolistych krenelażach co skoń­czy­ło się e­fek­tow­nym u­pad­kiem w 150-met­ro­wą prze­paść. Ku­ne­gun­da by­ła a­trak­cyj­ną ko­bie­tą i po­mi­mo ty­po­wych dla warst wyż­szych roz­ka­pry­sze­nia i bu­ty, po­czą­tko­wo cał­kiem znoś­ną w o­by­ciu. Do cza­su. Po śmier­ci oj­ca zmie­ni­ła się nie do poz­na­nia: sta­ła się ję­dzo­wa­ta i nie­czu­ła na ludz­ką krzyw­dę. Nie za­po­mi­naj­my jed­nak, że by­ła też bo­ga­ta, no i wciąż pięk­na, ap­szty­fi­kan­tów więc nie bra­ko­wa­ło. Przyj­mo­wa­ła ich wszys­tkich, sta­wia­jąc je­den wa­ru­nek: ma­ją do­ko­nać te­go, cze­go nie u­da­ło się jej oj­cu - w peł­nym ryn­sztun­ku kon­no ob­je­chać mu­ry zam­ku. Wie­lu pu­ka­ło się w czo­ło i od­jeż­dża­ło, lecz rów­nie wie­lu de­cy­do­wa­ło się pod­jąć nie­bez­piecz­ne wyz­wa­nie. Nie u­da­ło się żad­ne­mu
Zamek Chojnik ostatnia odsłona
Mi­ja­ły la­ta, licz­ba tru­pów rosła, a ner­wi­ca ma­try­mo­nial­na co­raz bar­dziej da­wa­ła się we zna­ki nie naj­młod­szej już Ku­ne­gun­dzie. Aż ra­zu jed­ne­go przy­był na Choj­nik ry­cerz A­dal­bert z Tu­ryn­gii, któ­ry tak się na­szej bo­ha­ter­ce spo­do­bał, że ta go­to­wa by­ła zre­zyg­no­wać dla nie­go z wa­run­ku przej­ścia mor­der­czej pró­by. Po­mi­mo tej łas­ki am­bit­ny ry­cerz pod­jął wyz­wa­nie; ob­je­chał wa­row­nię, a je­go ru­mak u­trzy­mał go w siod­le na ur­wis­tym szla­ku. Kie­dy A­dal­bert po­wróc­ił tryum­fal­nie na dzie­dzi­niec, roz­leg­ły się fan­fa­ry, zaś szczę­śli­wa pan­na wy­bieg­ła od­dać mu się bez resz­ty. Ten jed­nak zde­cy­do­wa­nie przy­ha­mo­wał jej za­pę­dy, oś­wiad­cza­jąc, iż nie za­mie­rza wią­zać się z ko­bie­tą, przez któ­rą zgi­nę­ło tak wie­lu nie­win­nych mło­dzień­ców. Po czym wsiadł na swe­go ko­nia i od­je­chał. Ku­ne­gun­da - zie­lo­na ze złoś­ci u­da­ła się o­cię­ża­łym kro­kiem na wie­żę i - nie mo­gąc znieść hań­by - rzu­ci­ła się z ok­na w spo­wi­tą mgła­mi prze­paść. Miej­sce, w któ­rym jej po­ślad­ki we­szły w in­te­ra­kcję ze ska­łą, za­cho­wa­ło się do cza­sów współ­czes­nych
Zamek Chojnik ostatnia odsłona
Na starszym nagraniu legendy jest informacja, że ów rycerz zjechawszy na dolny dziedziniec, pokazał Kunegundzie swoją obrączke ślubną i powiedział, ze zrobił wyzwanie tylko po to aby je zakończyć
Drugą, że rycerzem był sam szatan, który porwał Kunegunde do piekła za jej sadystyczny pomysł.
0.064061164855957