Wiele osób tutaj ma różne podejście do śmierci, mniej lub bardziej na nią czekają, ale czy ktoś się zastanawia, co będzie po tym, jak już odejdziemy z tego świata i znajdziemy się w grobie?
Co z naszymi szczątkami, czy rodzina będzie o nas pamiętała?
To, co widzicie na zdjęciu, to miejsce po grobie moich Pradziadków od strony ojca.
Jeszcze 2 lata temu, jak żył mój wujek, grób był, trochę zaniedbany, bo upływ czasu (60 lat od pochówku prababci) swoje zrobił. O samym grobie dowiedziałem się jakieś 10 lat temu, gdy zacząłem interesować się historią swojej rodziny. I od tamtego czasu, rzadko, ale jednak przyjeżdżałem, z reguły raz na kwartał.
Wspomniany wujek 2 lata temu zginął w wypadku i wiecie co zrobiła jego siostra i moja druga ciotka? Stwierdziły, że na grób Pradziadków nikt nie będzie przychodził - mimo że jedna z nich dobrze wiedziała, że dla mnie jest to ważne miejsce i że tam przyjeżdżam. Zero info o decyzji o likwidacji grobu. Przyjeżdżam 2 lata temu na 1 listopada, a tu grobu nie ma. Mój syn 7-letni zdziwiony, że co się stało, że jego prapradziadków nie może odwiedzić? Szybka akcja rozpoznawcza u księdza oraz w zakładzie pogrzebowym i wszystko się wyjaśniło, ciotki kazały grób zlikwidować. Na szczęście, wujek kilkanaście lat wcześniej wykupił prolongatę grobu i dzięki temu, ja mogłem ją przedłużyć, co od razu zrobiłem. Grób opłaciłem na kolejne 20 lat, miejsce jest zabezpieczone, na bieżąco porządkowane, a teraz tylko muszę uzbierać środki na zakupienie jakiegoś prostego pomnika.
I wiecie co na nim będzie napisane, poza danymi Pradziadków?
"Tym, o których chciano zapomnieć".
I boli i dziwi mnie to, że wedle wszystkich rodzinnych informacji, Pradziadkowie byli naprawdę ludźmi, o których nikt złego słowa nigdy nie powiedział, tacy, którzy ostatnią koszulę by oddali.
Więc jako ich potomek, czy mogłem to tak zostawić i skazać ich na zapomnienie?
Wiem, że długie, że pewnie będą głosy krytyczne, ale musiałem się trochę wyżalić.
Oby Was, jak już umrzemy, nie czekał los, jaki miał być udziałem moich przodków.
Co z naszymi szczątkami, czy rodzina będzie o nas pamiętała?
To, co widzicie na zdjęciu, to miejsce po grobie moich Pradziadków od strony ojca.
Jeszcze 2 lata temu, jak żył mój wujek, grób był, trochę zaniedbany, bo upływ czasu (60 lat od pochówku prababci) swoje zrobił. O samym grobie dowiedziałem się jakieś 10 lat temu, gdy zacząłem interesować się historią swojej rodziny. I od tamtego czasu, rzadko, ale jednak przyjeżdżałem, z reguły raz na kwartał.
Wspomniany wujek 2 lata temu zginął w wypadku i wiecie co zrobiła jego siostra i moja druga ciotka? Stwierdziły, że na grób Pradziadków nikt nie będzie przychodził - mimo że jedna z nich dobrze wiedziała, że dla mnie jest to ważne miejsce i że tam przyjeżdżam. Zero info o decyzji o likwidacji grobu. Przyjeżdżam 2 lata temu na 1 listopada, a tu grobu nie ma. Mój syn 7-letni zdziwiony, że co się stało, że jego prapradziadków nie może odwiedzić? Szybka akcja rozpoznawcza u księdza oraz w zakładzie pogrzebowym i wszystko się wyjaśniło, ciotki kazały grób zlikwidować. Na szczęście, wujek kilkanaście lat wcześniej wykupił prolongatę grobu i dzięki temu, ja mogłem ją przedłużyć, co od razu zrobiłem. Grób opłaciłem na kolejne 20 lat, miejsce jest zabezpieczone, na bieżąco porządkowane, a teraz tylko muszę uzbierać środki na zakupienie jakiegoś prostego pomnika.
I wiecie co na nim będzie napisane, poza danymi Pradziadków?
"Tym, o których chciano zapomnieć".
I boli i dziwi mnie to, że wedle wszystkich rodzinnych informacji, Pradziadkowie byli naprawdę ludźmi, o których nikt złego słowa nigdy nie powiedział, tacy, którzy ostatnią koszulę by oddali.
Więc jako ich potomek, czy mogłem to tak zostawić i skazać ich na zapomnienie?
Wiem, że długie, że pewnie będą głosy krytyczne, ale musiałem się trochę wyżalić.
Oby Was, jak już umrzemy, nie czekał los, jaki miał być udziałem moich przodków.