Wiedza
1 r
38
Jak USA strzeliły sobie w stopę w wyścigu technologicznym
Powszechna edukacja w Stanach Zjednoczonych od lat boryka się z problemami i często plasuje się w międzynarodowych rankingach na poziomie krajów rozwijających się. Mimo to, przez dekady USA były dominującą siłą technologiczną na świecie. Dlaczego? W dużej mierze dzięki cudzoziemcom.
Około 50% doktoratów na amerykańskich uczelniach przypadało na studentów zagranicznych, szczególnie w dziedzinach STEM (nauki ścisłe, technologia, inżynieria, matematyka). Tysiące wysoko wykwalifikowanych specjalistów pracowało w USA na wizach H‑1B, zasilając sektor IT, badania naukowe i startupy.
Gdy administracja ograniczyła dostępność wiz H‑1B i zaostrzyła procesy imigracyjne, nastąpił efekt uboczny: utalentowani specjaliści zaczęli odpływać do innych regionów światam lub po prostu zostawać w rodzimych krajach jak Korea, Japonia, Indie i Chiny, które nie tylko ich przyjęły, ale także aktywnie inwestowały w rozwój własnych ekosystemów technologicznych.
W ten sposób USA zakręciły sobie dopływ talentu, który przez lata był ich cichym atutem. A ci sami ludzie, którzy mogli tworzyć kolejne rewolucyjne firmy w Kalifornii, zaczęli rozwijać innowacje w Shenzhen, Bangalore czy Dubaju.
Efekt? USA utraciły monopol na technologiczną dominację, a rywale geopolityczni zyskali przewagę, także dzięki błędnej polityce imigracyjnej Waszyngtonu.
Powszechna edukacja w Stanach Zjednoczonych od lat boryka się z problemami i często plasuje się w międzynarodowych rankingach na poziomie krajów rozwijających się. Mimo to, przez dekady USA były dominującą siłą technologiczną na świecie. Dlaczego? W dużej mierze dzięki cudzoziemcom.
Około 50% doktoratów na amerykańskich uczelniach przypadało na studentów zagranicznych, szczególnie w dziedzinach STEM (nauki ścisłe, technologia, inżynieria, matematyka). Tysiące wysoko wykwalifikowanych specjalistów pracowało w USA na wizach H‑1B, zasilając sektor IT, badania naukowe i startupy.
Gdy administracja ograniczyła dostępność wiz H‑1B i zaostrzyła procesy imigracyjne, nastąpił efekt uboczny: utalentowani specjaliści zaczęli odpływać do innych regionów światam lub po prostu zostawać w rodzimych krajach jak Korea, Japonia, Indie i Chiny, które nie tylko ich przyjęły, ale także aktywnie inwestowały w rozwój własnych ekosystemów technologicznych.
W ten sposób USA zakręciły sobie dopływ talentu, który przez lata był ich cichym atutem. A ci sami ludzie, którzy mogli tworzyć kolejne rewolucyjne firmy w Kalifornii, zaczęli rozwijać innowacje w Shenzhen, Bangalore czy Dubaju.
Efekt? USA utraciły monopol na technologiczną dominację, a rywale geopolityczni zyskali przewagę, także dzięki błędnej polityce imigracyjnej Waszyngtonu.