35
Pamiętam jak w podstawówce, na lekcjach polskiego, były interpretacje np. wierszy polskich poetów i zawsze padało pytanie: "co autor miał na myśli?"
Cała klasa dwoiła się i troiła, cóż ten autor chciał nam przekazać?
Dopiero jak już byłem dorosły, to zrozumiałem, że co wszyscy artyści i poeci to w większości pojeby, pijaki i ćpuny. Wtedy też tak było, więc wyglądało to pewnie tak, że jakiś Krasiński lub inny Słowacki, po grubo zakrapianej imprezie, wyruchania jakiejś dziewki, naćpał się haszyszu i poszedł leżeć pod jakimś drzewem na polu. Tam miał wizję narkotyczne i napisał jakieś bzdury na kartce, aby 100 lat później, jakiś minister edukacji uznał go za wielkiego poetę i wrzucił jego wysrywy do zakresu lektur w szkołach. No bo np: co to jest ten świerzop i dzięcielina pała? Kto kurwa normalny używa takich zwrotów?
Juliusz Słowacki na obrazku, ćpun i alkoholik pochodzący z bogatej rodziny, więc nie pracowal
Takie tam ze szkoły
0.064731121063232